polityka

Oportunistyczne przerzucanie mandatami – czyli Ziobro a wycieczka doPE

Polecam wszystkim artykuł, w którym poseł Ziobro przedstawia swoje plany polityczne na najbliższą przyszłość. Widać, że PiS postanowiło skończyć nawet z najmniejszymi kłamstewkami i postawić na 100%-ową szczerość. Ciekaw jestem, jak dużo wyborców zrozumie, że były minister tymi słowami powiedział mniej więcej to, że ma totalnie gdzieś to, że ktoś po coś go wybiera. Dlaczego?

W roku 2007 został On wybrany na posła RP. Teoretycznie spory to zaszczyt, mieć możliwość reprezentowania społeczeństwa polskiego w Sejmie. Oczywiście jeszcze większym zaszczytem jest reprezentowanie go w PE, toteż zrzeczenie się mandatu posła na rzecz mandatu europoselskiego jestem w stanie zrozumieć. Jednak przyznawanie się jeszcze przed wyborami (i to po takiej zamianie), że jeśli się będzie opłacało, to i tamten mandat się porzuci, jest moim zdaniem lekką przesadą…

Na więcej słów Pan Ziobro, moim zdaniem, nie zasługuje. Mam tylko nadzieję, że ten Pan więcej wyborców już nie nabierze.

Reklamy
Zwykły wpis
polityka

Nakazujemy, abyś dzień święty święcił! – tako rzecze Partia

Wkrótce po tym, jak sam Prezes skarcił rząd za odwracanie uwagi od ważnych tematów i zawracanie Polakom głowy jakimiś dysputami o EUR, posłowie PiS postanowili pokazać, co jest naprawdę ważne. I tak oto złożyli w sejmie projekt ustawy, która nakazuje osobom prywatnym wywieszenie flagi dnia 3 maja.

Od razu przypominają się te wszystkie wesołe państwa, w których obywatele kochają swojego wodza i z własnej, zupełnie nieprzymuszonej przez nikogo woli, postanawiają w dzień urodzin swego władcy wyjść na ulice i głośno dziękować mu, za okazaną dobroć. W sumie, dlaczego nie pójść by jeszcze trochę dalej i nie zorganizować obowiązkowego pochodu 3-cio majowego. Można by nawet w trakcie takiego pochodu sprawdzać obecność.

Swoją drogą jednak pozostało trochę rozsądku w głowach posłów, gdyż sami stwierdzili, że karanie za niedopełnienie obowiązku wywieszenia flagi byłoby absurdem. Szkoda, że słowo „absurd” nie przyszło im do głowy trochę wcześniej.

Nie mam nic przeciwko pomysłom, mającym na celu zwiększenie świadomości obywatelskiej Polaków (bo rzeczywiście nie jest z nią za dobrze), ale świadomości, a tym bardziej patriotyzmu, nie buduje się nakazami. Chyba, że rozumiemy patriotyzm jako umiejętność bezmyślnego wywieszenia flagi w odpowiednie dni, bo tak każą…

Wykop ten wpis

Zwykły wpis
polityka

Nie udało się przepchnąć – trzeba się wycofać?

Rzeczniczka MPiPS zapewniła dziś w rozmowie z PAP, że dość kontrowersyjny przepis dotyczący ochrony przeciwpożarowej, zawarty w ostatniej nowelizacji kodeksu pracy zostanie zmieniony. Konkretów nie poznaliśmy. Pani rzecznik uznała, że społeczeństwu musi wystarczyć informacja, że ministerstwo nie chce narażać firm na „wysokie koszty”. (cokolwiek uznamy za „wysokie”)

Zabawne jest natomiast to, że nad zmianami tej nowelizacji ma debatować komisja „Przyjazne Państwo”. Owszem, powstała ona po to, by walczyć z biurokratycznymi bublami, których w tym kraju pełno. Tylko czy warto tworzyć nowe prawo, tylko po to, aby dodawać komisji pracy? Czy naprawdę trzeba było aż tak bardzo spieszyć się z feralną nowelizacją, żeby wdrożyć cokolwiek, zmusić społeczeństwo (głównie GP, BCC, itp.) do bicia na alarm? A może ktoś w MPiPS liczył na to, że uda się przepchnąć te zmiany niezauważone?

Nie chcę zapeszać, ale mam nadzieję, że cały ten bajzel da się dość sensownie odkręcić…

Zwykły wpis
biznes, polityka

Bardzo niezrozumiałe posunięcie

Można mieć wiele wątpliwości, czy rząd PO i PSL się sprawdza i czy ciężko pracuje. Jest wiele głosów (głównie medialnych), że po prostu się obija. I rzeczywiście w niektórych sferach dzieje się stosunkowo niewiele. Trzeba jednak przyznać, czego dziennikarze zazwyczaj zapominają uczynić, że w Ministerstwie Gospodarki praca wre. Dokonany został tu chyba swoisty podział ról: Pawlak zajmuje się tematami lotnymi, jak kwestia elektrowni atomowych, natomiast Szejnfeld jest od „nudnych” spraw.

Może właśnie to, że owe „nudne” sprawy mało interesują przeciętnego Polaka-pracownika, a tym samym nie obchodzą prawie w ogóle znacznej części dziennikarzy, społeczeństwo nie zauważyło, że w ciągu ostatniego roku powstało i zostało wdrożonych wiele rozwiązań ułatwiających Polakom rozwój gospodarczy (zakładanie i prowadzenie firm, zatrudnianie pracowników, kontakt z administracją, itd.) O ile można rządowi PO zarzucić wiele, to na pewno nie można oskarżyć drużyny Donalda Tuska o niespełnianie obietnicy ułatwienia życia gospodarce.

Tym większe było moje zdziwienie, gdy dzisiaj przeczytałem newsa o nowelizacji kodeksu pracy i przepisów BHP, która powoduje, że od 18 stycznia bieżącego roku, każda firma, która zatrudnia choć jednego pracownika, będzie zobowiązana do musiał wyznaczenia osób odpowiedzialnych za udzielenie pierwszej pomocy, ewakuację z zakładu pracy oraz ochronę przeciwpożarową. Na pierwszy rzut oka wygląda to całkiem sensownie, ale… Na przykład osoba odpowiedzialna za ochronę przeciwpożarową, będzie musiała ukończyć odpowiednie szkolenie, kosztujące około 1200PLN.

Jasne, można teraz powiedzieć, że co to jest 1200PLN dla tego złego, krwiopijczego przedsiębiorcy.

Zwykły wpis
polityka

Konferencyjna mowa Wielkiego Wodza

Zupełnie przypadkiem trafiłem dziś na konferencję prasową Brata Jarosława, który podsumowywał rok rządów PO. Muszę przyznać, że Brat Jarosław dobrze wykorzystał pobyt w prezydenckiej willi. Do podsumowania przygotował się solidnie. Prawie udało się kontynuować ocieplanie wizerunku, unikając inwektyw wobec politycznych konkurentów. Prezes wręcz starał się przekonać słuchaczy, że za grubiaństwo języka polskiej polityki odpowiedzialny jest m. in. prof. Bartoszewski.

Poruszane w przemówieniu tematy były dobrze dobrane, a głoszone postulaty miały sens. Któż bowiem nie zgodzi się z tym, że powinniśmy lepiej wykorzystywać fundusze unijne, zwracać więcej uwagi na jakość edukacji, zabrać się za służbę zdrowia i pomóc gospodarce.

Wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że słowa te wypowiadał Brat Jarosław, za którego to rządów ministerstwo edukacji zostało powierzone LPRowi, a pomoc gospodarce polegała na walce z przedsiębiorcami. Toteż krytyka rządu za pomocą padających argumentów zabrzmiała wręcz śmiesznie.

Brat Jarosław nie pozwolił nam jednak zapomnieć, że PiS jest partią walki. Wspominał o tym, że Polska powinna wywalczyć sobie ważną pozycję w Europie (wiemy, jak wygląda dyplomacja w wykonaniu tej partii). Groźnie zabrzmiał też pomysł, aby narzucić polskim przedsiębiorcom innowację (bardzo jestem ciekaw, w jaki sposób).

Na koniec Prezes udowodnił także, że myślenie logiczne jest Mu zupełnie obce. Oskarżył bowiem prezydenta Sarkozy’ego, że miesza się w nieswoje sprawy pytając o tarczę antyrakietową. I wszystko byłoby zupełnie OK, gdyby nie fakt, że dokładnie ten sam człowiek twierdzi, że UE powinna interweniować w związku z gazociągiem północnym. (Co Twoje to moje, a co moje to nie rusz?)

Podsumowując: mam nadzieję, że społeczeństwo nie zapomniało jeszcze o tym, jak wyglądały rządy PiSu i słowa przedstawicieli tej partii są w stanie ocenić przez pryzmat tamtych wydarzeń.

Zwykły wpis
polityka

O pustocie dziennikarskiej

czyli Piotr Semka w TOK FM.

Niedawno sporo dyskutowaliśmy o polskich mediach i ich oczyszczeniu (niemal całkowitym) z treści merytorycznych. Temat ten to oczywiście istna rzeka, bo łatwo jest narzekać na media, które zdają się mieć czytelników za kompletnie zidiociałych kretynów, których interesuje głównie to, jak lubi pływać E. Górniak, czy z kim tym razem pokłóciła/zaprzyjaźniła się Doda.

O Piotrze Semce, jako dziennikarzu, nigdy najlepszego zdania nie miałem. Jego artykuły zawsze wydawały mi się nieco populistyczne, brakowało mi w nich spójnego toku myślowego opartego na faktach, a nie tylko przemyśleniach autora. Dziś jednak, w Poranku TOK FM Pan Piotr poszedł na całość i stwierdził, że Rafał Dutkiewicz jest śmieszny, jako potencjalny kandydat na prezydenta, gdyż przyznaje się, iż nie ma telewizora oraz mówi o potrzebie dostępu do szerokopasmowego internetu, finansowania edukacji i innych tego typu niemedialnych rzeczach, które rzadko uwodzą wyborców.

Nie zrozumcie mnie źle – nie mam tutaj zamiaru bronić prezydenta Wrocławia. Chodzi mi jedynie o poziom argumentów. Bo przecież, gdyby zrobić ankietę, to okazałoby się, że całkiem spora część społeczeństwa telewizora nie ma, a jeśli ma, to w ogóle go nie włącza. A zarzut, że polityk porusza tematy, które nie pociągają wyborców, wybaczcie, jest dla mnie totalnie śmieszny. Fakt ten bowiem, znaczy tylko tyle, że polityk ów zauważa problemy, których nie zauważają inni, i nie boi się o nich mówić. To może oznaczać, że zależy Mu na sprawach, a nie na słupkach wyborczych.

Ale oczywiście Pan Semka, wybitny polski komentator polityczny, z tego typu politykami zbyt wiele kontaktu nie miał, więc rozumiem jego zdziwienie i zakłopotanie (pasujące jednak chyba bardziej do małego dziecka odwiedzającego po raz pierwszy ZOO). Rozumiem, że Pan Semka, komentator nie tylko wybitny, lecz także dostrzegający wszelkie aspekty każdej sprawy, woli polityków, którzy pewnych rzeczy nie mówią lub też wręcz kłamią, aby tylko ich słupki urosły, a gdy tylko do władzy się dorwą, od razu zaczynają kampanię wyborczą. O tak, wybitni komentatorzy polityczni najbardziej lubią polityków, dla których trwa niekończąca się kampania wyborcza, dla których dorwanie się do władzy jest celem głównym, a jednocześnie przekleństwem, bo przecież władzę najtrudniej jest utrzymać…

Zwykły wpis
polityka

Dobra mina do złej gry?

Kilka dni temu wicepremier Pawlak stwierdził, że z polskiej gospodarki płyną dobre sygnały. Rzeczywiście, w porównianiu z niektórymi państwami na zachodzie (USA, Irlandia, Włochy) nie jest najgorzej. W słowa wicepremiera najwidoczniej uwierzył np. min. Sawicki, którego pomysły (propozycja reformy KRUS tak, aby de facto był jeszcze większym obciążeniem dla reszty społeczeństwa tudzież wprowadzenie ograniczeń dla największych, najbardziej dochodowych gospodarstw) wydają się co najmniej kontrowersyjne.

Tymczasem raporty GUS można skrócić do:

  • pogorszenie koniunktury w przemyśle,
  • pogorszenie nastrojów w handlu i w budownictwie.

Do tego w ostatnim czasie mogliśmy dowiedzieć się o tym, że Polska znów spadła w rankingu wolności gospodarczej (69. miejsce wśród 141 państw). Opublikowane zostały też wyniki sondażu, z których wynika, iż ponad 60% Polaków po 50-tce chciałaby przejść na emeryturę. Do tego wszystkiego dodać należy obawy pracodawców przed wymaganiami płacowymi, które sprawiły, że zmalała chęć tworzenia nowych miejsc pracy. Sytuacji nie poprawia także silny złoty, który osłabia pozycję polskich eksporterów.

Zapewne źle nie jest – wszak większość ekspertyz przewiduje dalszy, dość szybki, wzrost gospodarczy, jednak ministerstwa nie powinny chyba się tym zbytnio cieszyć, a zacząć myśleć, jak maksymalnie wykorzystać ten dobry okres, który kiedyś (wkrótce?) może się skończyć. A już na pewno powinniśmy być czujni na wszelkie próby przejedzenia tego rozwoju (do czego nasi politycy wykazują wielką skłonność – jakże łatwo jest rozdawać nieswoje pieniądze)…

Zwykły wpis