oprogramowanie, polityka

Prawdziwy, interaktywny, komputerowy model Układu

Jakiś czas temu, pewien dość znany polski polityk wypowiedział takie oto slowa:

Dziś o układzie można więcej powiedzieć niż kiedyś, nawet są prowadzone badania o charakterze naukowym, przy użyciu modelu komputerowego układu, by ukazać te wszystkie związki między różnego rodzaju ośrodkami sił społecznych w Polsce.

Paskudni internetowi wrogowie narodu, przerażeni tym, co ich (jako członków układu) czeka, próbowali ośmieszyć tę wiadomość. Pytali się, co może wiedzieć na temat komputerowych modeli czegokolwiek brat osobistości, znanej z zamiłowania do nowoczesnych technologii, co widać, słychać i czuć(?):

Nastał zatem czas, aby ukrócić te śmichy-chichy. Oto wszem i wobec udostępniam Wam link do PKMU (Prawdziwego Komputerowego Modelu Układu). Życzę miłej zabawy w długie jesienne i zimowe wieczory.

Jeszcze może tylko wytłumaczę, na czym to polega. Należy tak przemieszczać wierzchołki grafu, aby przekształcić go do postaci, w której widać, że jest on grafem planarnym. Innymi słowy przesuwaj kropki tak długo, dopóki kreski nie przestaną się przecinać.

Zwykły wpis
oprogramowanie, produktywnosc

Launchy – wrażenia użytkownika uzależnionego

Wiele się ostatnio dzieje, gdyż nasi wspaniali politycy bardzo skutecznie dbają o to, abyśmy nie mogli się nudzić. Postarali się nawet o to, abyśmy mieli, co oglądać w TV w zimny piątkowy wieczór. Sporo można by o tym pisać, jednak nie ulegnę pokusie i dotrzymam postanowienia, że w weekendy na tym blogu polityką zajmować się nie będę.

Zamiast tego, zaproponuję Wam ciekawe rozwiązanie, które może znacznie przyspieszyć i uprzyjemnić pracę z komputerem. Jak dużo czasu spędzacie dziennie ślepiąc w ekran? Podejrzewam, że całkiem sporo. A jeśli tak, to na pewno zauważyliście już, że zaproponowane przez Microsoft menu Start nie jest zbyt wygodne (mnie odnalezienie i uruchomienie jakiegoś programu w tym menu zajmuje co najmniej kilkanaście sekund). Wydaje się Wam, że jesteście lepsi? Spróbujcie ;-)

Jakiś czas temu pisałem tu o małym programiku, który może znacznie przyspieszyć uruchamianie naszych programów (choć nie tylko, ale o tym później). Dziś postaram się Was do niego przekonać, gdyż sam już się od niego uzależniłem.

Jak to działa?

Jak już pisałem w poprzednim wpisie na ten temat, idea jest bardzo prosta. Gdy wciśniemy Alt+Spacja (skrót ten można zmienić), pokaże nam się poniższe okienko (oczywiście można zmienić skórkę ;) )

Zamiast wyszukiwać skrótu do programu na jakiejś liście, wystarczy, że wpiszemy w to okienko jego nazwę. I co w tym ciekawego, przecież przy odrobinie sprytu można osiągnąć to samo korzystając z okienka, które pojawi się nam po wciśnięciu skrótu Win+R. Różnica polega na tym, że Launchy nie wymaga od nas wpisywania pełnej nazwy.

Jestem pewien, że będziecie zaskoczeni, jak bardzo domyślny jest ten programik. Gdy na przykład chcę uruchomić Firefoxa, mogę wpisać „f”, „fire”, „firefox”, „fox”, „ox”, „fx”. Jeśli jednak Launchy źle zgadnie moją intencję, mogę zobaczyć również resztę programów, które pasują do wpisanej przeze mnie frazy (wystarczy wcisnąć strzałkę w dół).

Skąd on to wszystko wie?

Możecie się teraz zastanawiać, w jaki sposób powstaje ów spis Waszego oprogramowania. I znów rozwiązanie jest bardzo proste. Otóż Launchy domyślnie indeksuje sobie wszystkie skróty, które znajdują się w menu Start. Jeśli to Wam nie wystarczy, możecie kazać mu przeszukać także inne katalogi pod kątem różnych plików. Na przykład możliwe jest zaindeksowanie wszystkich plików z rozszerzeniem pdf znajdujących się w katalogu „Moje dokumenty” (pełna dowolność).

Czy to już wszystko?

Wymienione powyżej funkcjonalności w zupełności by wystarczyły, ale Launchy potrafi znacznie więcej. Może także:

  • zaindeksować ulubione zakładki z przeglądarki internetowej,
  • być prostym kalkulatorem (wystarczy wpisać wyrażenie arytmetyczne; a jeśli zainstalujemy dodatkowy plugin, będziemy mogli korzystać z kalkulatora Googli),
  • przełączać Was pomiędzy oknami uruchomionych aplikacji,
  • i więcej ;-)

Gdzie można to znaleźć i ile trzeba zapłacić?

Tu pojawi się kolejna zaleta. Launchy jest oprogramowaniem otwartym (chyba tak tłumaczy się OpenSource), a to znaczy, że jest zupełnie darmowy. Dodatkowo jest bezpieczny, gdyż w każdej chwili wszyscy możemy zajrzeć w jego kod i zweryfikować, czy nie ma tam żadnych zagrożeń. (Tak, rozumiem, że nie jesteście programistami i zaglądanie w kod nic Wam nie da, albo wręcz nie wiecie, o jakim „kodzie” piszę, ale uwierzcie mi, że są ludzie, którzy te magiczne literki już czytali).

Program możecie pobrać z tej strony. Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, to pobierzcie, zainstalujcie i dajcie mu szansę – poużywajcie go przez tydzień. Jestem pewien, że po tym okresie nie będziecie w stanie wyobrazić sobie życia bez niego…

Zwykły wpis
oprogramowanie, produktywnosc

allSnap – czyli okienkowa grawitacja

Chciałbym przedstawić Wam dziś malutki programik, którego używam już od ponad 2 lat i obecnie nie wyobrażam sobie pracy na Windowsie bez niego.

Może to zabrzmi troszkę jak z „Dnia świra”, ale lubię, gdy okienka są ładnie ułożone. Dlatego podoba mi się funkcja window snapping, z którą zapewne już się spotkaliście (np. WinAmp). Na czym to polega? Gdy przesuwane okno zbliży się do innego (lub do krawędzi ekranu) na jakąś określoną odległość, to zostanie przyciągnięte i się przyklei.

Problem polega na tym, że potrafią to robić tylko niektóre programy. I tu z pomocą przychodzi allSnap. Jest to malutki programik, który nie obciąża zbytnio systemu (w tej chwili zajmuje u mnie 2356KB). Zresztą zobaczcie sami:

Zwykły wpis
multimedia, oprogramowanie, technologia

Microsoft – bo przyszłość zaczyna się już dziś

Całkiem niedawno pisałem o tym, jak mogą wyglądać komputery przyszłości. I oto jedna z bardziej nielubianych firm (chyba nieco niesłusznie) już podchwyciła tego typu pomysły. Poniżej znajdziecie filmiki promocyjne produktu (prototypu? – bo, jak zapowiada M$, pierwsze egzemplarze mają trafić na rynek dopiero/już w zimie 2007 roku) Microsoft Surface.

Więcej (choć niewiele) na ten temat możecie dowiedzieć się z tej strony.

Zwykły wpis
multimedia, oprogramowanie

Windows Vista vs. Mac OS X

W miarę jak Windows Vista staje się coraz popularniejszy, rośnie liczba opinii, że Microsoft znów (bo takie opinie pojawiają się za każdym razem, gdy M$ robi większy krok) wykorzystał kilka gotowych rozwiązań Apple’a. Znalazłem jednak na YouTube filmik, który przekonuje nas do tego, że o żadnym podkradaniu pomysłów mowy być nie może.

Nie ukrywam, że część z tych argumentów jest bardzo naciągana. Weźmy choćby wspomniany w filmie kalendarz. Od ładnych paru lat istnieje OpenSource’owy  Sunbird (tworzony w ramach Mozilli), który wygląda tak samo. Pomijam już fakt, że kalendarz stworzony przez Google, także nie odbiega zbyt daleko interfejsem od swoich konkurentów. Czy to znaczy, że wszyscy twórcy kalendarzy plagiatują czyjeś pomysły? (Jeśli tak, to kto był pierwszy?) A może po prostu kalendarz powinien wyglądać dokładnie tak?

Na szczęście M$ to M$ i potrafi sam się bronić w takich sporach. Czy Wasz Mac OS X potrafi coś takiego:

Podejrzewam, że nie. To powinno chyba zakończyć spór i przekonać każdego, że jednak Windows to nadal Windows ;-)

Zwykły wpis
oprogramowanie, produktywnosc

Launchy – keystroke launcher for Windows

Jakiś czas temu znalazłem ten programik, ale jakoś nie miałem czasu się nim pobawić. Dziś, totalnie poirytowany nieefektywnością menu Start, postanowiłem dać mu szansę. Tak oto Launchy został zainstalowany na moim komputerze.

Launchy w akcji

Do czego to służy?

Idea jest bardzo prosta. Programik działa sobie w tle. Gdy użytkownik chce uruchomić jakiś program, wciska skrót klawiszowy (domyślnie Alt+Spacja), wpisuje słowo kluczowe, wybiera z listy odpowiedni program (link, katalog, polecenie) i wciska Enter.

Pierwsze wrażenia

Zalety:

  • Trzeba przyznać, że Launchy ma całkiem ładny interfejs (choć skinowalne programy zazwyczaj tylko mnie irytują).
  • Podoba mi się sprytne dopasowywanie wpisanego hasła do posiadanej listy słów kluczowych.

Wady:

  • Jak dla mnie trochę za duże zużycie pamięci RAM (czasem dochodzi aż do 12MB).
  • Chciałem dodać ciekawy plugin, niestety operacja się nie powiodła (być może z mojej winy – nie poświęcałem temu zbyt wiele czasu).
  • Opcje wydają mi się trochę ubogie. ()

Poużywam go przez jakiś czas i zobaczymy jak się sprawdzi…

Zwykły wpis
oprogramowanie, produktywnosc

Nero sucks…

Być może wiecie (z tego postu), że kupiłem ostatnio nagrywarkę DVD. Dostałem z niąNero StartSmart oczywiście najpopularniejszy program do nagrywania – Nero. Początkowo się ucieszyłem, gdyż do tej pory posiadałem jakąś starą wersję (pewnie dostałem ją z poprzednią nagrywarką). Ochoczo zabrałem się więc do instalacji i… Tu pierwsze rozczarowanie. Instalator Nero (7 essentials) zażądał około 700MB miejsca na dysku. Ponieważ mój laptop jest wyposażony w dysk o pojemności 30GB (tak… wiem, że to mało) wybrałem instalację niestandardową. Odznaczyłem co tylko się dało (ograniczając wymagane miejsce do 70MB) po czym dokończyłem instalację. Nie pytając mnie o zgodę, Nero doinstalował mi jakiś głupi pasek wyszukiwania (na szczęście dało się go łatwo usunąć). Po uruchomieniu okazało się, że jednak nie mogę nagrać żadnej płyty (to pewnie wina tego okrajania). Mogłem natomiast pozmieniać sobie kolorki prześlicznego okienka kreatora

Po czymś takim, nie zastanawiałem się długo i usunąłem Nero. Wróciłem do InfraRecorder, z którego korzystam już jakiś czas i który Wam gorąco polecam. Dodam jeszcze, że jest to OpenSource i po zainstalowaniu zajmuje około 7MB. Co więcej, robi dokładnie to, do czego służy. Nie instaluje pasków wyszukiwania, nie ma super ślicznego okienka z pięknymi animacjami, nie jest wyposażony w moduł do oglądania zdjęć, filmów i słuchania muzyki. Po prostu nagrywa płyty… Poniżej screenshot:

InfraRecorder

Zwykły wpis