spoleczenstwo

Cenzura i ukryta głupota?

W związku z planami Ministerstwa Finansów dotyczącymi wprowadzenia ograniczeń (różnych) w internecie (a w zasadzie w dostępie do stron internetowych) podniosła się wrzawa na temat cenzury. Na dyskusję o tym nie mam jednak dziś czasu, więc będzie to tylko krótka notka o wypowiedzi Piotra Dziubaka, rzecznika prasowego Urzędu Komunikacji Elektronicznej dla Gazety Prawnej.

Słowa, które dość mocno mnie zastanowiły brzmią:

Zadania państwowe powinny być wykonywane na koszt państwa.

Proste zdanie, prawda? Cóż więc mogło zwrócić na nie moją uwagę? Otóż chodzi mi o zwrot „na koszt państwa”. Cóż on takiego właściwie oznacza? Czyżby kolejna wersja „tych państwa” z pewnej reklamy?

Zwykły wpis

4 thoughts on “Cenzura i ukryta głupota?

  1. Witam,

    Zapraszam na forum banitów – niezależnych, myślących samodzielnie, nie pasujących do schematu, jednostek: http://www.jaskiniatrolli.cba.pl
    Z dystansem, z realizmem, z humorem.
    Bez bez dogmatów, bez tabu, bez Wielkiego Brata.
    Nie dla Towarzystw Wzajemnej Adoracji, serwilizmu, konformizmu i ideologicznego zacietrzewienia.
    Tak dla sceptycyzmu/krytycznej analizy, rzeczowej argumentacji i logicznego myślenia.

    Powstanie powyższego forum zostało niejako wymuszone okolicznościami.
    Jaskinia Trolli, w której na forum Racjonalisty pisały osoby zbanowane, zaczęła żyć własnym życiem i stawała się coraz bardziej popularna. Decydenci dokonali zmian w regulaminie, skracając czas życia wątków z miesiąca do tygodnia oraz wprowadzając zasadę, że za każdy post napisany w Jaskini Trolli zostanie odjęty punkt z dorobku punktowego użytkownika(moim zdaniem doskonały pomysł, skutecznie zniechęcający do pisania w Jaskini) ;). „Trolle” poczuły się szykanowane i solidarnie powiedziały
    „dość tego”, wyprowadzając się do własnej, otwartej na różnorodność i dialog, faktycznie a nie deklaratywnie wolnomyślicielskiej, Jaskini.

    Pozdrawiam.

  2. 1 pisze:

    Dzień jak co dzień, dworzec PKP rano-do południa, zbieram na „kieliszek chleba” sypiam różnie, w pustostanach albo w lesie w ambonach, w zależności od pogody. Kiedyś na dworcu słyszałem o projekcie internetowym dla bezdomnych, ale nie zwróciłem na to uwagi, bo i niby.., …Heloł. Jednak za jakiś czas zdarzyła się ciekawa sytuacja, do lasu, na polane, obok ambony w której sypiałem w ciepłe noce, przyjechał autobus, chyba grzybiarzy jakichś, ale tak się spili, że ani jednego grzyba nie nazbierali, a jeden zgubił laptopa. Laptop był wypasiony wart kilka tysi, jednak nie to było najciekawsze. Nie byłbym sobą gdybym nie wźiął go na „warsztat”. W ukrytej partycji znalazłem sniffery i programy „hakerskie” …aż mi się łezka w oku zakręciła. Wzruszony przypomniałem sobie o zasłyszanym na dworcu, projekcie internetowym dla bezdomnych (to jest szansa pomyślałem). Obok polany była leśniczówka, traf chciał że z dostępem do internetu radiowego. Nie namyślając się długo użyłem znalezionych programów i przełamałem zabezpieczenia. Rejestrując się na stronie. Wspomnę jeszcze tylko że ambona w której spędzałem noce była wypasiona, ze skórzaną czarna sofą i stolikiem. Zamykana była na kłódkę, ale jako że ambona była z drewna to wystarczyło wyciągnąć skobelek, a zamykając z powrotem osadzić na swoim miejscu, nawet będąc w srodku, zwłaszcza że była przybita gwoździami …wkręty to co innego. Przekonany byłem że nikt nie odkryje mojego tutaj pobytu. Jakież było moje zdziwienie kiedy rano nim kogut w niedalekiej leśniczówce zdążył zapiać zostałem brutalnie wyrwany z pomieszczenia i zniesiony po drabince do czarnego BMW

    -Jak się okazało leśniczówka jak i vipowska ambona należały do pewnego znanego gajowego. Już w więzieniu leżąc na pryczy, oglądając razem z innymi osadzonymi program informacyjny Mietek usłyszał o projekcie którego stał się częścią (chciało by się zakrzyknąć, O IRONIO!!!) i jak usłyszał ile milionów zostało na to coś wydane zaczął się śmiać …śmiał się Mietek …śmiał śmiał się Mietek …śmiał aż się rozpłakał. A w spół osadzeni patrzyli to na Mietka to na siebie kręcąc palcem wskazującym kółka przy skroni.
    -Dokończyliśmy „śniadanie” i każdy udał się w swoja stronę, jednak gdy odchodziłem Mietek rzucił do mnie enigmatycznie „Jeśli ktoś raz cię okłamał, to może się pomylił. Jeśli ktoś dwa razy cie okłamał to możesz być pewny że chce cie wydymać. NIE BĄDŹ FRAJEREM, NIE DAJ SIĘ DYMAĆ, POKAŻ ŻE TO TY DYMASZ!” Pokaż im to .!.. (środkowy palec). O co chodziło Mietkowi? nie wiem. Ale stosuje tą przyjacielską radę, ..i zawsze się sprawdza.

  3. 1 pisze:

    Cz.1
    Onegdaj.. wracając z nocnej zmiany (bladym świtem) Polską Kole.. (PKP) miałem 1,5 godz. do następnego połączenia, czas postanowiłem sobie „skrócić” obserwacją graczy na „jednorękim bandycie”. Moją uwagę zwróciła czteroosobowa drużyna która pojawiła się nagle (ni z gruszki ni z pietruszki) szybko-pewnie-cicho. W ciągu kilkunastu minut przegrali 2 tyś. zł. zmieniając się skrzętnie co 500zł. Jak się pojawili tak zniknęli!, zostawiając mnie z dziwną miną. W czasie trwania efektu, dziwnej pustki w głowie, niby machinalnie, niby odruchowo sięgnąłem do portwela i wyjąłem jedyne dwie pięciozłotówki. Nagle błogą pustkę zalała niesłychana fala dopaminy ..wrażenie było tak mocne że na chwile straciłem ostrość widzenia i mocniej chwyciłem się dobrodzieja. TRAFIŁEM 7777777. Pula wygranej wyniosła 2600zł. ..na szczęście kwota została wypłacona w całości (choć w piątkach). Wszystkie kieszenie miałem wypełnione monetami, niestety nikt na dworcu nie chciał mi ich wymienić ..nic to! Postanowiłem sobie zapalić, ale jako że są pewne restrykcje musiałem opuścić dworzec, co też niezwłocznie uczyniłem udając się w zadworcowe pustostany, pobrzękując bilonem w wypchanych kieszeniach niczym Gary Koper ostrogami. Oparty plecami o murek odpalając następnego papierosa na tzw. „drugie płucko” …
    -Wtem …nagle zza węgła wyłonił się jakiś zwierz
    -A niee to człowiek był
    Trochę zmierzwioną fryzure ów miał. Lekko zziębniętym głosem zagadnął o papierosa. Po kilku machach spytał czy nie mam pożyczyć na śniadanie. Jako że miałem szampański nastrój i miewam czasem gest sięgnąłem do kieszeni wyjmując zeń garść monet o wartości 20 zł. Zaskoczony jegomość z wdzięcznością przyjął gotówkę, powiedział że ma na imię Mietek, że zaraz wróci i żebym się stąd nie ruszał. Wrócił po chwili z czterema winami w plastikowych butelkach, w dwóch jednorazowych reklamówkach i dwoma plastykowymi kubkami, wręczając mi jeden. Wysoka wygrana (w stosunku do wniesionego kapitału własnego) jak i poranne rześkie powietrze sprawiły że bez wahania postanowiłem spróbować regionalnej kuchni. Po kilku kubkach i opróżnieniu pierwszego zestawu poczułem że słońce świeci jakby jaśniej, zdaje się że Mietek też to zauważył, i zaczął opowiadać o sobie. Okazało się iż Mietek to wysokiej klasy informatyk z branży IT pracujący dla największych kasyn. Jednak miłość do hazardu i mocnych trunków doprowadziła go do miejsca w którym obecnie się znajduje. Spytał mnie czy słyszałem o internetowym projekcie mieszkanie dla bezdomnych stworzonym przez koalicje PO-PSL. Słyszałem -odparłem-
    To ci coś opowiem -oznajmił-

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s