spoleczenstwo

Pokrzywiona logika, czyli o szkolnym wyrównywaniu szans

by FABIOLA MEDEIROS- direção de arte

Przeczytałem właśnie w gazecie.pl artykuł pt. „Czy  lekcje muszą zaczynać się przed ósmą?” i muszę przyznać, że nadal logika dziennikarska potrafi mnie zaskoczyć. W artykule tym Pani Katarzyna Lubiniecka zastanawia się, dlaczego złe szkoły zmuszają uczniów do wstawania w środku nocy i przychodzenia na zajęcia. Przytacza tam opinię wojewódzkiego konsultanta ds. psychiatrii dzieci i młodzieży, że bardzo ważne na tym etapie rozwoju dziecka jest to, aby spało ok. 8 godzin na dobę.

I do tej pory wszystko wydaje się być OK. Że dziecko powinno spać odpowiednio długo – oczywiste. Że uczeń na zajęciach powinien być wyspany – oczywiste. Tylko jak do tego wszystkiego ma się godzina, o której wstaje?

Przytoczona jest także wypowiedź pewnej uczennicy, która ubolewa nad tym, że po powrocie ze szkoły ma swoje zajęcia, potem korepetycje, nauka i kontakt z przyjaciółmi. Po tym wszystkim nie ma już czasu na nic, bo właśnie minęła północ i trzeba iść spać, a o 6 rano dzwoni budzik, żeby zdążyć na 7 do szkoły.

Rzeczywiście, gdyby szkoła zaczynała się o 8, to mogłaby pospać godzinę dłużej. Tylko czy na penwno? Przecież jej codzienne zajęcia nie trwałyby godzinę krócej, a jedynie przesunęłyby się o godzinę tak, że chodziłaby spać o 1 w nocy i nadal spała jedynie 6 godzin. A może nie? Może czuje, że powinna iść spać w okolicach północy? Tylko czy w takim razie jest to problem wcześnie zaczynających się zajęć czy też nieumiejętności wczesnego położenia się spać?

Zauważmy także, że „pokornie dostosowujący się” rodzice, chyba nie mogą na ten fakt zbytnio narzekać, bo właśnie dzięki tym wcześniejszym zajęciom są w stanie odwieźć swoje pociechy do szkół, a następnie zdążyć do pracy na 8 nie martwiąc się jednocześnie tym, co dzieciaki będą robić zanim zaczną się lekcje.

Wydaje się, że zaczynamy znów wchodzić w tryb myślenia polegający na tym, aby dzieci były zrelaksowane, wypoczęte i nieprzemęczane nadmiernymi zadaniami domowymi. Nie jest to nowa myśl – była już wdrażana w XIX wieku w USA. Jednak nawet tam dość szybko się opamiętano. Dość silnym argumentem wydają się być wyniki badań Karla Alexandra z Uniwersytetu im Johna Hopkinsa („Schools, Achievement, and Inequality: A Seasonal Perspective” opublikowane w „Education Evaluation and Policy Analysis” 2001), które pokazuje znaczną korelację między długimi przerwami w zajęciach lekcyjnych a różnicowaniem się poziomów wykształcenia pomiędzy różnymi klasami społecznymi. (Znacznie skracając i upraszczając: im więcej czasu naszych dzieci jest zagospodarowane przez szkołę, tym bardziej wyrównane są ich szanse). A przecież to właśnie na wyrównywaniu szans skupia się ostatnio nasza uwaga, gdy myślimy o szkole. (Nie chcę w tej chwili debatować nad poprawnością tego kierunku i nad marnowaniem szans zdolnej młodzieży, a jedynie zwrócić uwagę na dość jawną niekonsekwencję…)

Wykop ten wpis

PS. Dla zainteresowanych: temat ten poruszany jest dość ciekawie w dziewiątym rozdziale nowej książki Malcolma Gladwella „Poza schematem”.

inbook.pl
Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu

Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu

Cena: 31.99zł
Kupuję

Zwykły wpis

2 thoughts on “Pokrzywiona logika, czyli o szkolnym wyrównywaniu szans

  1. @uasic:
    Rzeczywiście zaokrągliłem godzinę w dół, a i tak wcale nie wyszła na nieprzyzwoitą.

    Swoją drogą ciekawe, co napisałaby Pani Katarzyna, gdyby przeczytała o szkołach KIPP

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s