spoleczenstwo

O piractwie komputerowym i jego przyczynach słów kilka

by Rev Dan Catt

by Rev Dan Catt

Tym razem po temat piractwa komputerowego sięgnęła Gazeta Prawna, publikując krótką rozmowę z Janem Błeszyńskim, specjalistą prawa autorskiego i prawa własności intelektualne. Moim zdaniem rozmowa ta świetnie pokazuje, dlaczego jeszcze długo będziemy musieli się zastanawiać, co zrobić z problemem piractwa komputerowego.

Twierdzę mianowicie, że jesteśmy już na tyle bogatym społeczeństwem, że zjawisko to spokojnie mogłoby zostać zepchnięte na margines. Jednak sposób myślenia osób zajmujących się prawami autorskimi (twórcy prawa, ZAiKS, itp.) jest zupełnie niedostosowany do realiów. Skupia się on bowiem na tym, jak utrudnić nielegalne rozpowszechnianie. Prowadzi to oczywiście jedynie do tego, że osoby kupujące legalne egzemplarze napotykają coraz więcej utrudnień, które wcale nie zabezpieczają przed kopiowaniem. Ponadto w żaden sposób nie dotykają one tych, którzy ściągają nielegalne pliki z internetu. O tym, jak absurdalna jest wizja śledzenia całego internetu i karanie nielegalnych „ściągaczy”, nie muszę chyba już wspominać.

A przecież jest zupełnie inna droga, która została już odkryta w USA i jest z powodzeniem stosowana. Opiera się ona na kilku punktach:

  • Korzystając z internetu zminimalizujmy liczbę pośredników pomiędzy artystą, a klientem, zmniejszając tym samym koszty zakupu.
  • Wykorzystajmy to, jak klienci chcą korzystać z danego towaru (dzieła):
    • Filmy – zazwyczaj oglądamy je tylko jeden raz. Po co więc użytkownik ma kupować DVD za 50pln. A gdyby umożliwić jednorazowe obejrzenie filmu za jakąś opłatę? Kto ściągałby filmy z torrentów, gdyby istniał serwis zawierający dużą liczbę filmów, które w każdej chwili można obejrzeć?
    • Muzyka – bardzo często nie chcemy kupować całej płyty, a jedynie jeden utwór. Poza tym nie chcemy czekać tydzień, aż płyta do nas dojdzie…
  • Wykorzystajmy nowe możliwości zapłaty. Czy wielu z Was szukałoby filmu/utworu na torrentach, a następnie czekało, aż się ściągnie, gdyby wystarczyło wejść na stronę, wysłać SMSa/zrobić szybki przelew i pobrać pożądany materiał od razu, szybkim łączem? (W przypadku filmów zapewne wystarczyłby nawet streaming).

Sądzę, że z obecnym sposobem myślenia o piractwie nigdy nie pozbędziemy się tego problemu. W większości przypadków nie chodzi bowiem o to, że użytkownik nie chce zapłacić lecz to, że legalne korzystanie jest po prostu zbyt niewygodne. Sytuacja jest moim zdaniem porównywalna do tego, gdyby na autostradach wprowadzono ograniczenie prędkości do 20km/h. Idę o zakład, że każdy będzie łamał taki przepis…

Zwykły wpis

9 thoughts on “O piractwie komputerowym i jego przyczynach słów kilka

  1. Marta pisze:

    Jest dużo racji w tym co napisałeś (jeśli wolno mi użyć poufałej formy).
    Myślę, że trzeźwa analiza historii i czasów obecnych pozwoliłaby pełniej zrozumieć problem.
    Otóż z historii wynika, że piractwo na małą skalę pozwala rozwijać się danej technologii. W stanach kina samochodowe wtopiły się w kulturę małych miasteczek. Dlaczego? Gdyż opłaty za projektory i za pojedynczą emisję filmu były niedorzecznie wysokie. Te wszystkie kina samochodowe to była dawna forma piractwa aprobowana w więcej niż połowie USA. Przyczyniła się pośrednio jednak do rozwoju kinematografii. Nie wspominając że Microsoft wykorzystał tą obserwację do utajonej promocji swoich produktów. W krajach zbyt biednych aby użytkownik domowy kupował system, pozwalali na piractwo bez mrugnięcia okiem. Przykład? Polska sprzed 10-15 lat.

    Druga sprawa już poruszona to możliwość sprzedawania pojedynczych utworów za symboliczne opłaty. Taki sposób sprzedaży wprowadził portal magnatune, z którego możesz słuchać muzyki niejako w formie testów, czy na dłuższą metę się spodoba, możesz też kupić płytę za cenę … jaką sam zdeklarujesz. Minimalna kwota jest dostępna dla każdego, a jak uważasz że chcesz aby autor dostał więcej – dasz więcej. Regulamin przekazywania pieniędzy przez portal dla autorów jest czytelny i dokładny. Wiesz co do grosza ile z twojej kwoty pójdzie gdzie.
    Portal się rozrasta więc widać że taka droga jest realna.

    A na koniec przerażające jest to, że najgłośniej o tantiemy, podatki, procesy itp. krzyczą ludzie, dla których artyści to tylko wygodne źródło czerpania pieniędzy.

  2. @Marta:
    Zgadzam się. Przykładów tego typu portali jest znacznie więcej, od Apple’owego iTunesa zaczynając. Także usługa „filmu na żądanie” staje się na świecie coraz popularniejsza.

    Zauważmy też świetny przykład walki z piractwem, który dały nam firmy produkujące oprogramowanie komputerowe. Wystarczyło dobrze się zastanowić, skąd bierze się piractwo. Okazało się, że spora część nielegalnych kopii wynika z tego, że studenci muszą wykonać projekty korzystając z danej aplikacji. Oczywiście nikt z nich nie kupi sobie pakietu oprogramowania za kilkaset pln po to, aby tylko raz z niego skorzystać. Firmy postanowiły zatem udostępniać oprogramowanie studentom/uczelniom na innych zasadach.

    Inna część firm (np. Adobe) udostępnia najpopularniejsze funkcjonalności swojego oprogramowania za pomocą serwisów internetowych (czasem płatnych za jednorazową usługę – bo jeśli korzystasz z danego programu raz na rok, to raczej go nie kupisz, ale kilka groszy za legalne z niego skorzystanie spokojnie zapłacisz i nie będziesz nawet próbować szukać nielegalnej wersji).

  3. @doodge:
    Nie dostrzegają, czy też nie chcą dostrzec – to pewnie jest ciekawe pytanie. Ułatwienie dostępu do muzyki/oprogramowania zmniejszy zarobki wielu osobom, a niektórych pozbawi nawet pracy. Niestety ci ludzie należą raczej do wyższej półki wpływów, dlatego nieprędko na to pozwolą.

  4. @yaro:
    Zgadza się. Ciekaw tylko jestem, dlaczego akurat muzyka jest najtrudniejsza do modernizacji. Zauważ, że rynek filmów już się zmienia (movie on demand), a świat książki już dawno odkrył e-booki i audiobooki.

  5. Mam wrażenie, że problem piractwa jest bardziej rozbudowany. Ja bym go podzielił na dwie kategorie: ściąganie z internetu (ewentualnie torrentów) muzyki i filmów to jedno, a nielegalne oprogramowanie to zupełnie inny problem. Ten drugi wydaje mi się łatwiejszy do rozwiązania w sensie ideowym. Ludzie kopiują windowsy często dlatego, że nie znają dla jedynego słusznego systemu alternatywy. Podobnie jest z photoshopem, officem i wieloma innymi.
    Przeciętny Polak nie ma pojęcia o istnieniu freewareowych (bo powiedzmy sobie szczerze, że ich opensourceowość i tak mało kogo obchodzi) programów, które są coraz lepsze i coraz prostsze w używaniu.

    Z muzyką i filmem jest trochę inaczej. Nie ma darmowego odpowiednika pink-floyda :-)
    Nie jestem przekonany, że kupowanie na itunes jest rozwiązaniem. I nie chodzi nawet o tego $ za piosenkę, tylko o zaangażowanie – nikomu nie chce się wykonać skomplikowanej procedury płacenia, skoro na rapidshare wszystko jest.
    Prawdą jest też, że obecnie prawo ściągnąć wszystko, co jest już ogólnie dostępne w internecie – czyli możemy ściągać muzykę – przestępstwem jest umieszczanie jej tam, a nie pobieranie.

  6. @JasiekMarc:
    No ok, ale właśnie dlatego procedura płacenia powinna być prosta. Wyobraź sobie, że wchodzisz na stronę, znajdujesz dowolny utwór, jaki chcesz, wysyłasz SMSa z 1,22 i utwór jest Twój. Czy to przypadkiem nie jest prostsze, niż wyszukiwanie tego utworu w necie, a potem czekanie, aż się ściągnie?

    Z oprogramowaniem nie do końca jest tak, że są zamienniki. Świetnym przykładem jest np. AutoCAD (piratowany zazwyczaj przez studentów, którzy są zmuszani przez uczelnie do oddania projektu właśnie w tym programie).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s