spoleczenstwo

Cieszmy się, że benzyna drożeje…?

OK. Cena paliw jaka jest, każdy widzi. Wiemy, że odbija się ona na cenach innych towarów, bo przecież większość procesów produkcyjnych ma jakiś związek z transportem. Większość z nas zdaje sobie także sprawę z tego, że wysokie ceny paliw mają wpływ na rozwój gospodarki. Czy jednak aby na pewno taka sytuacja ma tylko negatywne skutki?

Otóż jestem przekonany, że nie. Pierwszym, najbardziej widocznym skutkiem, jest to, że odkurzyliśmy swoje rowery (przynajmniej w pewnym dużym mieście na Dolnym Śląsku tak się stało). Niestety nie mam na poparcie tej tezy żadnych statystyk. Nie jestem także w stanie udowodnić, że stało się to właśnie za sprawą podwyżek cen paliw. Jednak na ulicach rowerów jest więcej, niż o tej samej porze w zeszłym roku.

Kolejnym pozytywnym skutkiem mogłoby być przekonanie Polaków do transportu publicznego. Mogłoby, gdyż w Polsce nadal do tego rodzaju komunikacji podchodzimy w dziwny sposób i nie próbujemy traktować jej jako produktu, który można (i należy) sprzedawać. Kiedy ostatnio widzieliście reklamę miejskich autobusów, tramwajów? A przecież to jest usługa jak każda inna, a do tego staje się ostatnio coraz atrakcyjniejsza. Dlaczego zatem przekonujemy Kowalskiego, że proszek z „inteligentnymi molekułami” sam wypierze brudne ubrania, a przy okazji wybieli nasze zęby, a nie próbujemy ani trochę zmienić jego podejścia do komunikacji zbiorowej?

Wysokie ceny paliw powinny także zmusić polityków do zastanowienia się nad źródłami dostaw wszelkich surowców energetycznych do naszego kraju. Do tej pory każdy rząd miał taki punkt w swoim programie, ale zawsze kończyło się bez jakichkolwiek rozwiązań. Nie zapominajmy, że w USA, po sporych podwyżkach, na stacji benzynowej płaci się około $4 za… galon (czyli około 3.79 litra), co dowodzi, że się da.

Warto byłoby także przemyśleć ogólną polityką energetyczną. Czy chcemy się uniezależniać od ropy? Na rzecz czego? Węgla? Gazu? Jaką mamy gwarancję, że te surowce nie podrożeją (no jasne, nimi nie spekuluje się tak fajnie, jak ropą)?

Może nadszedł już czas, żeby poważnie zastanowić się nad energią atomową. I nie mam tu na myśli paplaniny ekologicznych fanatyków (nie mylić z ekologami), lecz poważnej, merytorycznej dyskusji, rozważenia wszelkich „za” i „przeciw”, a przede wszystkim kampanii informacyjnej, mającej na celu przybliżenie tych tematów społeczeństwu. Bo dopóki przeciętny Kowalski będzie uważał, że od elektrowni atomowych wyrastają 2 głowy, a elektrownie węglowe są przyjazne dla środowiska, nie uda się nam osiągnąć nic sensownego… W tym temacie warto byłoby także mieć na uwadze fakt, że już w tej chwili rezerwy energetyczne naszego kraju są bardzo niewielkie (podczas upałów na początku lipca rezerwa energetyki mocy sięgała zaledwie 300-400 MW).

Ostatecznie, tak wysokie ceny ropy mogłyby być bodźcem do odkurzenia starych pomysłów alternatywnych źródeł energii, które do tej pory wydawały się nieopłacalne…

Czy zatem powinniśmy (wszyscy, a nie tylko Ci, którzy trochę jej zakupili) się cieszyć z wzrostów cen ropy? Raczej nie, widać jednak, że nawet z tego, może wynikać sporo dobrego, o ile tylko przestaniemy narzekać, że jest drogo i zaczniemy się zastanawiać, jak sobie z tym poradzić…

Wykop ten wpis

PS. Mam nadzieję, że „r”, autor komentarza pod poprzednim postem na temat benzyny, który do powiedzenia miał niewiele, a i tak udało mu się wrzucić kilka inwektyw, czuje się teraz usatysfakcjonowany.

Zwykły wpis

12 thoughts on “Cieszmy się, że benzyna drożeje…?

  1. sprezyslaw pisze:

    niby wszystko się zgadza, ale…

    Jeśli będę miał do wyboru własne auto i autobus (tramwaj czy pociąg), w którym brzydzę sie usiąść, to raczej wybiorę samochód (i tu reklama nic nie pomoże).

    Jeśli mam gdzieś dotrzeć bezpiecznie, to raczej nie uda się to rowerem, ani komunikacją zbiorową (albo wiezie cię wariat, albo jedziesz złomem który nie wiedzieć czemu jeszcze się nie rozpadł).

    Piszesz, że w USA ceny paliw są w porównaniu z naszymi dużo niższe – zgadza się, ale Polska nie ma własnych (bądź zajętych w czasie kolejnej wojny) złóż, więc czy chce, czy nie chce, musi ropę kupować. Nikt nam jej nie sprzeda po kosztach..

  2. Kobieta z lekka dlonia pisze:

    Drogi Sprezyslawie! Pora zaczac korzystac z pierwszej klasy :P.
    Komunikacja zbiorowa nie jest az taka zla. Jak dla mnie duzym mankamentem jest czeste spoznianie sie autobusow, ale mozna sie przyzwyczaic ;-).
    Nie zauwazylam, aby np. we Wroclawiu wzrosla liczba uzytkownikow rowerow, a jesli rzeczywiscie tak sie stalo, to raczej powodem jest moda na rower. Niestety pomimo wciaz drozejacej benzyny uparciuchy nigdy nie wysiada z swych aut!

  3. @Sprezyslaw:
    A kto powiedział, że autobusy muszą być złomem? To jest chyba kolejny polski mit, który komunikacji miejskiej bardzo szkodzi. Otóż uważamy, że komunikacja miejska jest dla ludzi, których nie stać na samochód, a skoro tak, to zniosą oni niski komfort, długi czas oczekiwania na przystanku i inne niewygody. Dopóki w ten sposób będziemy podchodzić do tego tematu, nie ma szans, aby namówić bardziej zamożną część społeczeństwa do tego rodzaju transportu.

    A przecież komunikacja miejska może mieć sporo zalet. Jest tańsza. Może być znacznie szybsza (wystarczy sprawić, aby autobusy/tramwaje nie stały w korkach).

    Oczywiście nic się nie zmieni bez inwestycji (i to znacznych), ale przecież właśnie tak działa każdy biznes. O czym w Polsce prawie nikt nie pamięta i każdy chce zarabiać miliardy nie inwestując ani złotówki.

    @Kobieta…:
    Właśnie takich wad, do których „można się przyzwyczaić” komunikacja miejska musiałaby się pozbyć. Autobusy powinny być czyste, klimatyzowane i poruszać się punktualnie (oczywiście rozumiem, że są korki, itd.) Warto byłoby także rozważyć zmianę wizerunku przystanków autobusowych (Rondo Reagana może być tutaj bardzo dobrym przykładem).

  4. sprezyslaw pisze:

    @ Kobieta..

    Pewnie że mogę się przesiąść do pierwszej klasy, tylko że wtedy koszty podróży będą porównywalne z jazdą samochodem, a czas jej trwania będzie jaki był..

    @Doodge

    Nikt nie mówi, że autobusy muszą być złomem, ale w dużej mierze niestety są (patrz zatrzymany ostatnio przez ITD kolejny autobus na jednej z podwrocławskich linii). Poza tym autobusy, to oprócz komunikacji miejskiej także PKS. Faktycznie tam stan taboru cały czas się poprawia (kierowca jest podwykonawcą z własnym pojazdem), ale rozkład jazdy jeśli obowiązuje, to tylko jako sugestia.

  5. @Sprezyslaw:
    No OK. Ale Ty cały czas marudzisz na to, jak to się dzieje w Polsce, a przecież na całym świecie koleje podmiejskie, metro, autobusy są bardzo popularne (i pewnie dość dochodowe).

    I jasne, możemy nadal marudzić twierdząc, że autobusy są do bani, bo są w złym stanie i nikt nimi nie będzie jeździć, albo sprawić, żeby były w dobrym stanie, żeby poruszały się zgodnie z rozkładem (czyli, żeby pasażerowie mogli im ufać) i zobaczyć, czy to wystarczy, aby ktoś zaczął z nich korzystać.

    Ja się zobowiązuję, że jeśli podróż pociągiem będzie trwała tyle samo lub krócej niż samochodem, a pociąg będzie w takim stanie, że nie będę się do niego przyklejał, to bardzo chętnie będę z niego korzystał.

    Przecież tragiczne jest to, że dopiero w zeszłym roku PKP wpadło na pomysł, by w okolicach dworców organizować strzeżone parkingi dla podróżnych.

  6. sprezyslaw pisze:

    @ doodge

    Mam świadomość jak to jest na świecie, ale mieszkam w Polsce, wiec komentuje jak tutaj wygląda sytuacja (długo jeszcze nie będzie na „światowym” poziomie)

    Nie deklaruję z przesiadką do komunikacji zbiorowej – w moich godzinach na podróżowanie, nic nie jeździ na interesujących mnie trasach :(

    @Kobieta..

    Mówimy o pociągu lokalnym głównie (zalicza trzy dawne stolice województw).

  7. alzadar pisze:

    Ciężko by jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki było u nas jak na „zachodzie”, ciągle mowa o autostradach, inwestycjach itd. jednak wystarczy porównać nasze PKB oraz PKB tych zamożnych państw.
    Co do money.pl może ich akcja była idiotyczna, jednak dla mnie bardziej idiotyczne jest postępowanie rządu, który zamierza gratis zwiększyć akcyzę na gaz (mimo iż % jest i tak wyższa).
    Taka dziwna polityka, by wszystkim żyło się gorzej.

    Jeśli chodzi o rower, to sam jadąc przez Poznań pamiętam 2 sytuacje, gdy mijał mnie samochód ciężarowy i zjechałem na chodnik (gdyby nie to pewnie byłaby to moja ostatnia przejażdżka), a także sytuację gdy wyprzedzał mnie autobus (dla niego było tam miejsca na styk). Pamiętam też trzecią sutację (opisuję tą samą ulicę) jak jadąc chodnikiem zatrzymał mnie strażnik miejski i wyjaśniał, że powinienem po ulicy…

    Nasze drogi często są zbyt wąskie, a wyprzedzanie rowerzysty stwarza niebezpieczeństwo na drodze (a w szczególności jak z przeciwka także jedzie rowerzysta).
    Niestety w miastach bardzo trudno to zmienić (nie ma czego przebudować, chyba, że wyburzyć wszystko wokół drogi i w ten sposób ją poszerzyć).

    A tak poza tym, to życie jest piękne, a na następnych wyborach głosuję na UPR ;)

  8. @Alzadar:
    Niestety masz rację – życie rowerzystów w mieście do najprzyjemniejszych zazwyczaj nie należy. We Wrocławiu zmorą są ekipy sprzątające, dla których taki dodatkowy chodnik z narysowanym białym rowerem oznacza po prostu miejsce parkingowe lub przeznaczone na kupy trawy, liści i śmieci…

  9. A.K.K. pisze:

    Jeszcze jeden plus wysokich cen ropy – sięga się po wcześniej nieopłacalne pokłady ropy, udoskonala się technologie ich wydobycia, więc można oczekiwać, że już niedługo po kolejnej górce cenowej, nastanie dołek – gdyż będzie można wydobywać więcej ropy i lepiej/taniej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s