nauka, spoleczenstwo

Nieekologiczne biopaliwa?

Większość ekologów zakochała się w biopaliwach. Ich zdaniem jest to lekarstwo na całe zło, a co gorsze, udało im się przekonać do tego pomysłu rządy. W ten oto sposób nawet w Polsce od 2 października 2003 roku mamy obowiązek dodawania biokomponentów do paliw. Tymczasem tematem tym zainteresowali się także naukowcy, których badania wykazują, że to niekoniecznie jest tak cudowne rozwiązanie.

Oczywiście każdy z nas po (krótszej lub dłuższej) chwili namysłu wpadnie na kilka oczywistych wad tego pomysłu:

  • wzrost cen żywności – produkcją biopaliw zajmują się rolnicy, a wykorzystywane są w tym celu rośliny, które są także uprawiane w celach spożywczych;
  • niszczenie środowiska – jeśli chcemy mieć gdzie uprawiać rośliny przeznaczone na biopaliwa, a jednocześnie nie chcemy (nie możemy) zmniejszyć produkcji żywności, to jesteśmy zmuszeni pozyskać nowe tereny rolnicze; łatwo się domyślić, że ucierpi na tym środowisko.

Są to jednak obawy, których nie potrafimy poprzeć naukowymi dowodami. Poza tym są one tak oczywiste, że zapewne sądzimy, iż każdy o nich pomyślał i wszelkie wątpliwości zostały rozwiane.

Ostatnie badania pokazują jednak, że w miłosnym oślepieniu zapomnieliśmy przemyśleć wszystkich za i przeciw – co mnie zresztą specjalnie nie dziwi, gdyż jest to bardzo częste zjawisko w ekologicznych kręgach. Z najnowszych badań możemy dowiedzieć się, że:

  • energia otrzymana ze spalania biopaliw jest tylko o 25% większa niż energia potrzebna do ich produkcji,
  • wycinanie lasów pod uprawy roślin spowodują zmniejszenie absorpcji dwutlenku węgla, a rozkład martwych korzeni spowoduje dodatkowe emisje (jeśli wytniemy 10 tysięcy metrów kwadratowych brazylijskich lasów deszczowych, aby uprawiać tam soję, będzie nas to kosztowało ok. 700 ton dwutlenku węgla – zaoszczędzenie takiej ilości emisji zajmie kilkaset lat)
  • jeśli dodatkowo przyjmiemy, że produkcją biopaliw zajmą się państwa rozwinięte, to rolnicy żyjący z chowu zwierząt będą musieli pozyskać nowe tereny pod uprawy żywności dla zwierząt – gdy uwzględnimy takie czynniki, okaże się, że np. biopaliwa z kukurydzy powodują dwukrotnie większe emisje dwutlenku węgla niż paliwa ropopochodne.

Wykop ten wpis

Zwykły wpis

14 thoughts on “Nieekologiczne biopaliwa?

  1. Zauważ, że te argumenty właściwie nie pasują do państw w rodzaju Polski. U nas mamy zdecydowany nadmiar terenów rolnych, za dużą liczbę rolników i niską dochodowość produkcji żywnościowej. Tym samym w Polsce, licząc, że pozbycie się miliona rolników nie jest za proste, produkcja biopaliw wydaje się zdecydowanie ekonomiczna i korzystna gospodarczo.

    Swoją droga inny ciekawy pomysł mają niedługo wprowadzić hindusi. Ekologiczny samochód na sprężone powietrze.

  2. @Janek:
    Ale rozwiązaniem problemu nadmiaru rolników nie jest poszukiwanie uzasadnienia dla tego stanu rzeczy.

    A ktoś liczył, ile energii będzie zużywane do sprężania tego powietrza?

  3. Czytałem jakiś rok temu opracowanie w dodatku do F1Racing z którego wynikało, że stosowanie tzw. biopaliw będzie miało niekorzystny wpływ na środowisko. Stąd szukanie rozwiązań alternatywnych – innych źródeł paliw i metod odzyskiwania energii kinetycznej traconej przy hamowaniu.
    Ilość rolników trzeba w Polsce zmniejszać, a nie ułatwiać im życie przez dopłaty.

  4. Kobieta z lekką dłonią pisze:

    @Kub
    Nie mogę zgodzic sie z ostatnim zdaniem napisanym przez Ciebie. Chodzi dokładnie o ułatwianie rolnikom życia poprzez dopłaty. Mamy w Polsce różnych rolników, posiadających małe i duże gospodarstwa. Każdy może starać sie o dopłaty. I tak też czynią – wszyscy. Chce powiedziec, ze wielu z rolnikow chetnie wsadzilo by te doplaty gdzies tam :). Oni woleli by godziwa zaplate za produkt, chociazby pokrywajaca koszty produkcji ;]

  5. @Kobieta z lekką dłonią:
    Nie zapominaj, że koszty produkcji są różne i bynajmniej nie są najniższe w przypadku małych, „rodzinnych” gospodarstw…

  6. Kobieta z lekką dłonią pisze:

    @Doodge

    Moim zdaniem koszty produkcji nie sa najwazniejsze, wazny jest zysk. Bo chodzi o to, aby zarobic. Niestety na polskich towarach rolniczych zarabiaja posrednicy i supermarkety. Ale Ty tego nie wiesz, bo nigdy na wsi nie byles :P.
    Dla niektorych ludzi wies to abstrakcja.

  7. @Kobieta z lekką dłonią:
    Zawsze jest tak, że na towarach rolniczych zarabiają pośrednicy, bo to oni biorą na siebie ryzyko, że nikt owych towarów od nich nie kupi i stracą pieniądze. (Możliwe, że ze zbożami jest inaczej – swoją wiedzę opieram na hodowli kwiatów ciętych)

    Nie zapominaj także, że jakieś granice cenowe narzuca import. Zatem nie zgodzę się, że koszty produkcji nie mają znaczenia. Tylko na nie może wpłynąć rolnik i to za pomocą ich obniżania może sprawić, aby jego uprawa była dochodowa…

  8. Kobieta z lekka dlonia pisze:

    @Doodge
    Alez rolnicy ponosza znacznie wieksze ryzyko ( mozna zawsze stwierdzic, ze to ich wybor, ale tu nie o tym dyskusja:).
    Ja nie wiem w jaki sposob mozna zmniejszyc koszty produkcji np. warzyw, czy owocow. Z roku na rok ceny nawozow i srodkow ochrony roslin rosna (a niestety konieczne jest ich uzywanie), natomiast ceny na skupach owocow spadaja.

  9. @Kobieta z lekką dłonią:
    1. Nikt nie każe rolnikowi być rolnikiem. Jeśli sklepikarz nie potrafi zarobić na swoim sklepie, to nie żąda dopłat, tylko rezygnuje z jego prowadzenia.
    2. Rolnicy nie powinni ponosić ryzyka, gdyż powinni ubezpieczać swoje uprawy.
    3. Jak zmniejszyć koszty? Prowadzić gospodarstwo rolne, a nie ogródek działkowy. Oczywiście do tego potrzebne są pieniądze na inwestycje, wiedza, itd. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – skończyły się czasy, gdy rolnikiem jest ktoś z malutkim poletkiem, koniem, dwiema świnkami, kto z tego gospodarstwa chce utrzymać całą rodzinę. (Patrz rolnictwo „ściany wschodniej”).

  10. Kobieta z lekka dlonia pisze:

    @Doodge
    Jezeli chodzi o punkt nr 1, bylam pewna, ze cos takiego napiszesz, ale czasami nie jest to takie proste. A co do doplat, to juz na ich temat pisalam :-].
    Owszem ubezpiecza sie uprawy od niekorzystnych warunkow atmosferycznych.
    Ogolnie polskie rolnictwo, to cyrk. Wyobraz sobie taka sytuacje: podpisujesz kontrakt na oddanie 20 ton owocow do pewnego znanego zakladu przetworczego, zgadzasz sie na minimalna stawke zaplaty. Nadchodzi lato, rozpoczynasz zbiory. Po trzech dniach zaklad oswiadcza, ze konczy skup. Nie jest ociagalnym zebranie w ciagu 3 dni 20 ton np. wisni, chociazby dlatego, ze nie ma tylu rak do pracy. I mi nie podoba sie takie traktowanie. Tak,wiem, wiem, to rolnik jest ciapa i to jego wina.

    Zapraszam na wies. A w wakacje! Mozna zobaczyc jak z powodu suszy wiedna owoce ;) i trawa nie rosnie i krowki nie maja co jesc, i jest mniej mleka…Ale to raczej dobrze, ze mniej ;).
    Mozna fizycznie troszeczke popracowac i zniszczyc dlonie! Serdecznie zapraszam, a co!
    Upss, chyba zjechalam z tematu ;P

  11. rolnik pisze:

    wy chuje pedały zjebane kutasy aluminiowy bejsbol musi was oświecić albo brony w plecach: tak jak kiedyś kosa od chłopów w rzeź galicyjska: oj pedały kwiczeliście wtedy ale o czym tu dyskutować macie rączki jak pedały: więc taka dygresja jak była wojna to na hucie pedała od pożądanego pracownika(czytaj robotnika) odróżniało się po dłoniach jak gość miał pedalskie dłonie jak baba(padałek) to od razu chuja Adolf kazał zajebać i do dołu i teraz też tak powinno być

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s