polityka

Inteligentne ocieplanie wizerunku

Jakiś czas temu z ust przedstawicieli PiSu płynęły słowa, które mogły wróżyć coś dobrego. Wydawało się, że partia ta zauważyła, że w kampanii wyborczej popełniła błąd, stając się zbyt radykalną w poglądach, zamykając się na inteligencję. W pewnym sensie usłyszeliśmy nawet obietnicę poprawy, bo czymże innym było publiczne ogłoszenie chęci ocieplenia wizerunku i przybliżenia się do inteligencji („wykształciuchów” – jak tę grupę przyjaźnie nazwał kiedyś L. Dorn).

Krok ten zaiste był sprytny. Wszyscy wszak wiemy, że poparcie dla Platformy nie może rosnąć bez końca i kiedyś spadać będzie musiało (Hmm… Czyżby to była polityczna wersja prawa powszechnego ciążenia?) I tu niestety kończy się spryt PiSu. Tak, dobrze przeczytaliście – nie ma tu przejęzyczenia. Ja naprawdę trzymałem kciuki za tę przemianę, bo przecież wszyscy byśmy na niej skorzystali, gdyż partia zabiegająca o inteligencję musi dostosować do tej grupy styl wypowiedzi. Może w końcu udałoby się wprowadzić do dyskursu politycznego nieco poważnych argumentów i całe to zamieszanie przestałoby przypominać zabawę niesfornych urwisów w piaskownicy.

Poprzedni akapit musiałem niestety pisać w trybie przypuszczającym, gdyż PiS, a w szczególności jego przywódca, niedługo wytrzymał w nowej roli (ktoś kiedyś mówił coś o wilkach w owczych skórach?). Tak oto mieliśmy możliwość usłyszeć w ostatnim okresie z ust byłego premiera kilka bardzo ciekawych wypowiedzi, które… no cóż… raczej obrażają inteligencję polskiego wyborcy.

Putinada

Według Jarosława Kaczyńskiego Polsce pod rządami PO grozi „putinada”. Stwierdzenie to było tak pokrętne, że żaden z przedstawicieli PiSu nie umiał go wytłumaczyć dziennikarzom. (Odpowiedź rzecznika prasowego brzmiała: „Pan Jarosław Kaczyński jest wielkim myślicielem i tylko on może interpretować swoje myśli”). Zatem przytoczmy tę interpretację:

Putinada ma polegać na tym, że ci, którzy mają poglądy inne niż ekipa rządząca, niż media, które wywierają dziś największy wpływ na opinię publiczną, tak jak ‚Gazeta Wyborcza’, będą sekowani.

Dzisiejsze koncepcje Platformy, takie jak jednomandatowe okręgi wyborcze czy ograniczenie finansowania partii z budżetu dobrze się w ten sposób myślenia wpisują. Przecież w takim systemie opozycja nie miałaby szans.

Hmm…

Lęk przed „bezpiecznym państwem”

PiS wciąż przechwala się, jakim to bezpiecznym miejscem stał się nasz kraj pod ich rządami. Dlaczego zatem członkowie tej partii tak bardzo są przywiązani do BORu? Przyjrzyjmy się reakcjom jej przedstawicieli na redukcję ochrony. Gdy Jarosław Kaczyński stracił jeden (z dwóch) służbowych samochodów i trzech (z sześciu) BORowików:

Zmniejszenie ochrony uważam za małostkowość i złośliwość ze strony Grzegorza Schetyny.

40-milionowy naród, jakim jesteśmy, stać na to, by chronić swoich premierów, swoich prezydentów, a nie urządzać pokazówki w stylu „latamy po świecie rejsowymi samolotami”.

Joachim Brudziński

Stwierdzenia zawarte w wypowiedzi p. Brudzińskiego były też powtarzane jak mantra, gdy ochrona została odebrana A. Fotydze i M. Łopińskiemu.

I pomyśleć, że to PiS chciał „taniego państwa” a SLD zarzucał „bizantyjski sposób sprawowania władzy”. Może warto także wspomnieć, że nie wszyscy obecni ministrowie korzystają z ochrony BORu.

Niemcy atakują

Sprawa ostatnia – na więcej sił mi już nie starczy. Czyli kwestia zagłuszania telefonów strajkujących pielęgniarek. Sprawę tę Jarosław Kaczyński ocenia jako „drobną, nie mającą żadnego znaczenia”, a na zarzuty RMF odpowiedział:

Ja bym bardzo prosił radia, w szczególności niemieckie, by nie prowadziły kampanii zmierzającej do tego, aby odwracać uwagę od ważnych spraw, a zajmować się jakimiś bzdurami, zupełnie drobnymi wydarzeniami.

Ciekawe, że byłemu premierowi nigdy nie przeszkadzało niemieckie pochodzenie kapitału stojącego za Radiem Maryja, Dziennikiem, czy Faktem.

Zwykły wpis

12 thoughts on “Inteligentne ocieplanie wizerunku

  1. sprezyslaw pisze:

    hmm..

    poparcie dla rządu spada, bo przed wyborami obiecano nam drugą Irlandię – wszystko pięknie i ładnie – pewnie ma to jakąś szansę na powodzenie, ale chyba znaczna część wyborców liczyła, że ten irlandzki cud nastąpi już pół roku po wyborach, a tu nic takiego – cudu nie widać..

    Co do wizerunku PiS’u, to byłby on znacznie cieplejszy, gdyby jego przedstawiciele nauczyli się mówić, a nie zakrzykiwać oraz szanować całe społeczeństwo na którym chcą sprawować władzę – np. taki były minister sprawiedliwości ironizuje, jakim to on jest wielkim zbrodniarzem, bo zniszczył laptopa – panie ziobro!! (świadomie pisze z małej litery) – na tego laptopa harowałem po nocach także ja!! szanuj pan moją pracę!

    @katya
    polska polityka zawsze będzie barwna, bo zawsze znajdzie się jakiś polityk o głębokich sarmackich korzeniach

  2. Ja tylko w sprawie wracającej jak bumerang, nieznośnie durnej tezy wyrażonej w urywku

    (…)do inteligencji (”wykształciuchów” – jak tę grupę przyjaźnie nazwał kiedyś L. Dorn).

    Otóż Ludwik Dorn nie nazwał tak inteligencji. Powiedział natomiast coś takiego:

    (..) Problem polega na tym, i to już jest moja diagnoza, że pewna wielkomiejska warstwa ludzi z wyższym wykształceniem zasklepiła się w egoizmie społecznym, a jednocześnie w odruchu kulturowej repulsji, obrony przed wszystkim, co inne i demonstruje wzmacniane przez podział polityczny postawy niechęci, lekceważenia, kulturowej agresji wobec całej innej Polski. Na przykład Polski prowincjonalnej. I to jest realny problem, który sprawia, że ze znacznego zasobu potencjału ludzkiego przy przeprowadzaniu przebudowy państwa w ogóle nie możemy korzystać. To mocno ignorancka, egoistyczna, narcystyczna warstwa wykształconych, która nie ma wiele wspólnego z polską inteligencją (podkreślenie moje – student).
    Używając słowa Romana Zimanda, który kiedyś przetłumaczył kongenialnie esej Sołżenicyna „Inteligienczestwo” na „Wykształciuchy”, są to właśnie wykształciuchy. Ta znaczna część warstwy wykształconej posiada pewną profesjonalną kompetencję. Natomiast straciła ona kontakt z resztą Polski w gruncie rzeczy na własne życzenie, a na to nałożył się pewien podział polityczny, i to jest nasz problem. (…)

    (Cytuję za WP, która zamieściła fragmenty rozmowy w „Dzienniku”)

    Naprawdę, warto czasem czytać coś innego niż GazWyb. W narracji kreującej (a nie opisującej) rzeczywistość przebić ją mogą tylko media o. Tadzia.

  3. @Student:
    Ależ czytam znacznie odmienne teksty niż GW, co widać po wpisie, który ukaże się dziś po południu.

    Natomiast powinieneś, drogi Studencie, pamiętać, kogo PiS miał na myśli mówiąc o „wielkomiejskiej warstwie…”. Jeśli jednak Cię pamięć zawodzi, to przypomnę, iż chodziło o wszystkich, którzy nie popierali poglądów jedynej słusznej partii…

  4. Otóż, szanowny Doodge, jak czytam czyjąś wypowiedź i nie mam żadnych nadzwyczajnych powodów by myśleć inaczej, to uważam, że piszący/ mówiący ma na myśli to co mówi. A w tym przypadku mówi tyle, że owa „wielkomiejska warstwa” to nie ci niepopierający PiSu tylko „mocno ignoranccy, egoistyczni, narcystyczni” oraz „zasklepieni w egoizmie społecznym”. Twierdzenie, że Dorn utożsamia tychże z nielubiącymi PiSu przynależy nie do sfery faktów, a do świata Twojej i GazWybowej psychoanalizy posła Dorna.

    I jeszcze jedno – tak się składa, że uczę na (podobno niezłej i na pewno dużej) wyższej uczelni. I powiadam Ci kolego – produkujmy masę ludzi, którzy formalnie mogą nazywać się „inteligencją”, a w rzeczy samej spełniają definicję wykształciucha podaną przez Dorna. Nie jest to może większość – ale jednak – gigantyczna masa.

    Pozdrawiam!

  5. @Doodge: Gratulować nie ma czego. A jeśli zgorszyło Cię wyrażenie „produkcja masy ludzi” to wiedz, że opisuje ono wiernie realia kształcenia na mainstreamowych kierunkach w większości dużych uczelni w Polsce. Nie podoba mi się to, ale tak niestety jest. Żeby było inaczej – musiałby się radykalnie zmienić współczynnik ilości studentów na prowadzącego. Pozdrawiam i nie zaśmiecam już dalej Twojej strony!

  6. @Doodge:
    problem w tym, że nasza polityka była barwna od zawsze. aktualnie czytam „Rzeczpospolitą Obojga Narodów” i dochodzę do wniosku, że u nas nigdy nie było normalnie. nie wiem z czego to wynika, może po prostu my inaczej nie potrafimy?

  7. Kanadol pisze:

    Studencie,
    Cytujesz Dorna:
    „I to jest realny problem, który sprawia, że ze znacznego zasobu potencjału ludzkiego przy przeprowadzaniu przebudowy państwa w ogóle nie możemy korzystać. To mocno ignorancka, egoistyczna, narcystyczna warstwa wykształconych, która nie ma wiele wspólnego z polską inteligencją (podkreślenie moje – student).
    Używając słowa Romana Zimanda, który kiedyś przetłumaczył kongenialnie esej Sołżenicyna “Inteligienczestwo” na “Wykształciuchy”, są to właśnie wykształciuchy.”
    Dla mnie ten cytat wyraza „troske inaczej”, ze te „wyksztalciuchy” sa za malo rewolucyjne. To nie ignorancja i egoizm, powoduja, ze ludzie nie uczestnicza czy uczestniczyli przy PIS-owej „przebudowie panstwa”. Ktos przeciez, oprocz „podtrzymywania ognia rewolucji” wroc „przebudowy panstwa”, musi wykonywac „szara” prace od podstaw. Wyksztalcuchy zmobilizowaly sie 21.10. i powiedzialy NIE PISowi i to byla wlasnie ta kozysc dla POLSKI…
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s