spoleczenstwo

Kasa, kasa, kasa – czyli ile Polak chce zarabiać

Na początku uprzedzę, że:

  • zgadzam się z twierdzeniem, iż lekarze powinni zarabiać więcej (jak również nauczyciele, pielęgniarki, górnicy i reszta społeczeństwa),
  • wpis ten może miejscami wydać się bulwersujący, ale… nie uprzedzajmy faktów.

Wracając z pracy słuchałem w radio wywiadu z lekarzem (przyznaję – nie pamiętam nazwiska), który uskarżał się na rząd. Padały stwierdzenia takie jak „Pani Kopacz nic nie robi”, „jest źle”, „nie wierzymy już w obietnice”, „rząd Jarosława Kaczyńskiego był lepszym gwarantem załatwienia tej sprawy”. Lekarze chcieliby, aby rząd przyjął ich propozycję doprowadzenia ich płac do zadowalających stopniowo w ciągu trzech lat bez sięgania do kieszeni pacjentów. Oczywiście finalną śpiewką Pana Związkowca były słowa o odejściu z pracy. I tu włącza mi się zawsze ochota wykrzyczenia prosto w twarz „to odejdź”.

Ostatnimi czasy wciąż słychać wkoło narzekania na niskie zarobki. Zazwyczaj w takich rozmowach pojawia się też element wizjonerski: „jaki to ja bym był bogaty, gdybym… wyjechał do UK/odszedł ze szpitala i otworzył własny gabinet/itd…”. Dlaczegóż więc tego nie zrobisz? Kontynuując wątek lekarzy… Obawiam się, iż to wcale nie pacjenci ucierpieliby najbardziej na masowych zwolnieniach personelu medycznego. Owszem, lekarze we własnych gabinetach zarabiają całkiem nieźle. Zupełnie inną sprawą jest jednak to, ile by zarabiali, gdyby gabinet znajdował się za każdym rogiem. A przecież prowadzenie własnej działalności gospodarczej wymaga dodatkowych umiejętności/wydatków (ktoś musi prowadzić księgowość, umawiać pacjentów, sprzątać, itd…)

Jeszcze mniej zrozumienia i poparcia mam dla górników. Oczywiście jest to ciężka i niebezpieczna praca i jako taka powinna być dobrze płatna. Czy jednak jest to wystarczający argument, aby górnicy domagali się udziału w zyskach wypracowanych przez kopalnie? Czy ktokolwiek z Was wpadłby na pomysł, aby udać się do szefa i zażądać wypłaty udziału w tej górze pieniędzy, którą zarobiła firma (oczywiście, jeśli nie jesteście akcjonariuszami)? A przecież górnicy idą jeszcze dalej. Wszak chcą pieniędzy od spółek skarbu państwa, czyli od wszystkich podatników…

Może zatem warto przemyśleć swoje wymagania płacowe i wypowiadane groźby. Miejmy świadomość, że istnieje możliwość, iż będziemy zmuszeni do ich realizacji i niekoniecznie wyjdziemy na tym dobrze. Dobrze byłoby także uświadomić sobie, że zadaniem pracodawcy nie jest uczynienie nas bogaczami, a jedynie zapewnienie ustalonej pensji.

PS. Rozbawiła mnie do łez wypowiedź byłego Premiera (JK), który bardzo negatywnie ocenił odrzucenie przez obecny rząd propozycji lekarzy. Chciałbym przypomnieć temu Panu, że ta propozycja była także składana Jego rządowi i również nie doszło do ugody. Oczywiście przeszkodziły w tym wcześniejsze wybory. A kto o nich zadecydował?

Zwykły wpis

12 thoughts on “Kasa, kasa, kasa – czyli ile Polak chce zarabiać

  1. @Licealista:
    To nie jest takie proste. Bo jak chcesz liczyć, ile „wypracował” lekarz? Pomnożyć liczbę godzin przez ustaloną stawkę? A ile ma wynosić owa stawka? I czy godzina obchodu jest tak samo cenna jak godzinna operacja ratująca komuś życie? Czy o wysokości stawki miałby decydować uratowany pacjent, czy rodzina zmarłego?
    Oczywiście, że lekarze powinni zarabiać więcej. Nie powinni mieć problemu z zakupem samochodu czy mieszkania. I to stąd bierze się pewnie niezadowolenie płacowe, bo mieszkania znacznie podrożały…

  2. Nie, żadnego mnożenia i dzielenia – powinien mu po prostu płacić pacjent z własnej kieszeni. Żadnych pośredników, którzy od tego pobierają procent. Sprywatyzować szpitale i już, bo w tej chwili to czyste złodziejstwo. A ma któryś z nich problem z zakupem samochodu? Ojciec mojego najlepszego przyjaciela jest pediatrą (mają BMW i Citroena), jego koledzy też nie narzekają – prywatnie, bo oficjalnie – jak wszyscy…

  3. Prywatyzacja służby zdrowia to hasło, któym PiS próbował straszyć przed wyborami. Z punktu widzenia lekarzy i pacjentów – właściwie nie ma znaczenie, ktor jest właścicielem budynku,wypoSażeniai sprzętu. Moim zdaniem kluczowy jest tu NFZ i tu powinno sie dopuścić prywatnego odbiorcę składek, gdzie można by się ubezpieczać.
    A jeśli chodzi o górników – to w tej branży jest stanowczo za dużo związków zawodowych, prześcigających się w radykaliźmie. Lata komuny zrobiły tez swoje i efekt mamy jak widać.

  4. @Licealista:
    1. Różnie bywa z tą zamożnością lekarzy. Gdy patrzysz na ich pensję, to nie wygląda ona wcale na olbrzymie pieniądze. A w normalnej, zdrowej sytuacji to właśnie z pensji ma sie utrzymywać lekarz (nie z kopert).

    2. System ubezpieczeń zdrowotnych polega na tym, abyś nie musiał płacić z własnej kieszeni. Obawiam się, że nie byłoby Cię stać na kosztowną terapię, gdyby wykryto u Ciebie np. nowotwór. Dlatego też pośrednicy są potrzebni. Dobrze by jednak było, gdyby na tym rynku była konkurencja. Najlepszym dowodem na to, że jest ona pozytywna, są OFE, które znacznie lepiej inwestują nasze pieniądze niż ZUS.

    3. Prywatyzacja szpitali jest hasłem. Łatwo można nim straszyć, łatwo też jest mówić, że to jedyne lekarstwo. Nie zapominaj jednak, że gdy szpital będzie prywatny, będzie musiał przynosić zyski. Wtedy nagle może się okazać, że nie opłaca się wykonywać pewnych czynności. (Z tego typu zjawiskiem mamy do czynienia w przypadku konkurencji Poczty Polskiej. Firmy odmawiają przesyłania listów w bardziej odległe zakątki, ograniczając swoją działalność do większych miejscowości, bo to się nie opłaca.)

    @Marzatela:
    Górnicy stracili mój szacunek, gdy zagrozili (kilka lat temu), że w razie niespełnienia ich żądań, przyjadą do Warszawy z kilofami. Moim zdaniem powinna ich tam powitać policja. Oczywiście w tym kraju źle by się to kojarzyło…

  5. Prawde mówiąc, jestem w stanie sobie wyobrazic udzial w zyskach gornikow jako bardziej na miejscu niz pitu-pitu ze maja za niskie place jak na tak niebezpieczna prace. A co kierowca autobusu nie ma niebezpieczniej? A nauczyciel nie ma wyniszczajacej pracy (o bys cudze bachory uczyl, jak mowi porzekadlo)… A czy kazda praca w korporacjinie rodzi stresów, ktore nawet trudno opisac i ktore predestynuja nas do zawalu i wrzodow????
    Udzial w zyskach jest normalnym sposobom wynagradzania, calkiem powszechnym w korporacjach. Czas wiec wdrozyc go u gornikow i skonczyc z rozczeniami opartymi na iezkiej pracy….

    Przy lekarzach sprawa jest bardziej skomplikowana. Moze i w gabinetach lepiej zarabiaja, ale tylko czesc interwencji medycznych moze miec miejsce w zwyklych gabinetach. Inna czesc wymaga infrastruktury szpitalnej. A malo kto moze sobie pozwolic, zeby wylozyc kase na jej stworzenie. Probelm nie lezy w posiadaniu lub nieposiadaniu gabinetu, ale w NIEbiznesowym modelu funkcjonowaniu sluzby zdrowia, ktory sprawia wrazenie, ze nigdy nie bedzie miala wystarczajaco kasy w systemie….

  6. @KiK:
    Wybacz, ale nie widzę, dlaczego spółka węglowa, której czuję się akcjonariuszem, miałaby zamiast inwestować zysk, wypłacać go górnikom. Pamiętajmy, że brak inwestycji zmniejsza konkurencyjność, a to, że w jednym roku były zyski, nie oznacza, że za 2 lata spółka nie upadnie (bo okaże się, że taniej jest importować węgiel z Chin niż z Polski). Wybacz, ale nie poprę idei przejadania zamiast inwestowania państwowych pieniędzy.

  7. KiK pisze:

    @doodge:

    Ale tu nie chodzi o bezmyslne wyplacanie calego zysku pracownikom, tylko o madre polityke wynagrodzen, w ktorym pewna część zysku przekazywana jest jako bonus… Mobilizuje wiec do pracy na jak najlepszy wynik finansowy calosciowo: nie tylko dobra sprzedażą, ale i polityką kosztów.

    Ma to tez funkcje edukacyjną: pracownicy mogą sie na wlasnej skorze przekonac, ze jak dostana tyle wiecej bonusa z zyskow, to o tyle bedzie mniej na inwestycje….

  8. @KiK:
    Z całym szacunkiem dla górników, ale nie podejrzewam, że rozumują oni w ten sposób. Myślę, że mają głęboko… to, ile ich firma zainwestuje, chcą jedynie jak najwięcej dostać, aby jak najwięcej móc przejeść… Niestety… Tego chce większość społeczeństwa…

  9. Jack pisze:

    Tak sobie to czytam…i owszem,bardzo pieknie to wszystko wyglada /o lekarzach/,ale tylko w teoriach ulicznych.
    Licealista:bmw i citroen?A ilu letnie?Bo ja jezdze fordem mondeo,tyle ze 7mioletnim,a tak wogole,to po rodzicach /nie lekarze/.
    Druga sprawa:”z pensji a nie z kopert”.Grejt.A ja powiem inaczej:z JEDNEJ pensji,w JEDNYM miejscu pracy,a nie z 5ciu pensji w 5ciu miejscach.Wielu moich znajomych po prostu wozi w samochodzie czyste rzeczy,kursujac z pracy do pracy i wpadajac do mieszkania raz na kilka dni.Ilu z was,madrale,pracuje powyzej 100-120 godzin tygodniowo…?
    Kolejna rzecz:haslo „a znasz Ty biednego lekarza?”.Ja zadam inne pytanie:”a znasz Ty BOGATEGO lekarza?”.Bo biednych,jezdzacych tico,polonezami,punto,etc owszem,klase srednia /glownie wzieci ordynatorzy/ jezdzaca do pracy starymi bmw,mondeo,passatami-owszem,kilku znam.Ale jakos nie znam naprawde bogatego lekarza,posiadajacego wille z basenem,w garazu porsche i wychodzacego z pracy po 48miu godzinach.Po prostu,cholera,jakos nie znam:)

    Ostatnia rzecz,wyjazd z kraju,czy zwolnienia:malo kto w wieku powyzej 50ciu lat bedzie sie pisal na emigracje /sorry-ale mlodzi lekarze w polsce to jednostki/.Osobiscie-owszem,poznalem kilka takich osob,w tym ordynatora pewnej chirurgii,ktory w wieku bodajze 55ciu lat powiedzial „grzeje mnie to” i obecnie pracuje sobie spokojnie w Szwecji.Ale za kilka lat moi drodzy,wszyscy bedziecie zasadniczo w glebokiej dupie-bo ja i moi koledzy z roku za te kilka miesiecy konczymy staz podyplomowy,pobieramy z okregowej izby lekarskiej dokumenty w obcym jezyku potwierdzajace nasze prawa wykonywania zawodu i zasadniczo…mowimy adieu:)To nie jest wybryk jednego rocznika,czy odgrazanie sie-to jest norma.Zostaje tylko ten,kto faktycznie musi.To juz nawet nie kwestia jezykow-po tych studiach nauczenie sie jednego obcego jezyka to zabawa,uwierzcie mi…

    Ps.Stazysta w polsce dostaje ok.1300pln,rezydent 1600,specjalista srednio do 3000 pln.W glupich niemczech,gdzie zeby bylo smiesznie zycie kosztuje praktycznie tyle,co w polsce,rezydent otrzymuje OD 3000 euro,specjalista ma zagwarantowane bodajze 6800-7200euro na panstwowym etacie.Oczywiscie,prywatnie jest wiecej.Dodam tylko,ze niemcy to kiepski kierunek emigracji-zarobki w porownaniu do takiej chociazby Danii malutkie no i kraj w recesji…

    Pzdr:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s