spoleczenstwo

Rzecznik Praw Ucznia oszalał?

Muszę przyznać, że sprawy tej nie śledziłem na bieżąco, a tytuły newsów z tym związanych odbierałem raczej jako żarty. Okazuje się jednak, że historia jest bardzo poważna. Ale po kolei…

Krzysztof Olędzki, rzecznik praw ucznia, ogłosił niedawno, że zadawanie uczniom prac domowych jest nielegalne. Pan Krzysztof chyba nie zadowolił się wywołaną jego słowami aferą, gdyż postanowił dodać kolejną wypowiedź. Tym razem stwierdził, że „Wyrywkowe odpytywanie przy tablicy jest upokarzające i powinno być zakazane”. Tłumaczy, że „odbywa się przy całej klasie, wszyscy widzą, jak uczeń się męczy, gdy nie zna odpowiedzi. A to dla dziecka jest poniżające.”

Część rodziców oczywiście rzecznikowi bije brawo, bo „wreszcie Ci paskudni nauczyciele, którzy uwzięli się na moje super zdolne dziecko nie będą mogli sprawić, aby cały dzień musiało spędzać nad książkami”. A mnie w całej tej sprawie zastanawia, jak bardzo zdziecinniałe jest nasze społeczeństwo, bo muszę przyznać, że takich komentarzy mógłbym się spodziewać po nastolatku (tym mniej świadomym, który traktuje szkołę jako coś koniecznego i nieprzydatnego, a którego szczytem ambicji jest zmywak w krainie cudów za sporą, bo przecież nie wielką, wodą – Irlandia)…

Być może warto przypomnieć także inne wielkie batalie Pana Krzysztofa. W czerwu bieżącego roku grupka uczniów dokuczała przechodzącej obok terenu szkoły staruszce. W kierunku kobiety poleciały nie tylko wyzwiska, ale także odłamki cegieł. Całemu zdarzeniu przyglądali się inni uczniowie. Dyrektorka szkoły i rada pedagogiczna postanowiły obniżyć młodzieży (ciśnie mi się na usta inne słowo, ale niech już zostanie wersja cenzuralna) ocenę z zachowania. Decyzja ta bardzo nie spodobała się Panu Olędzkiemu. Skomentował je takimi oto słowami (list do burmistrza Halinowa):

Obawiam się, że wielu uczniów może odczytać tak postawę wychowawczą szkoły jako czytelny sygnał, że nie liczy się prawo, sprawiedliwość i uczciwość, tylko to, żeby nie zostać złapanym i ukaranym. Uczniowie mogą tak pomyśleć, ponieważ widzą, że niektórzy zostali ukarani pomimo braku ich winy – byli tylko świadkami przestępstwa bądź wykroczenia.

I może ze mną jest coś nie tak, ale nie widzę nic pozytywnego w przyglądaniu się, gdy ktoś inny rzuca w starszą osobą cegłami. (Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że media trochę zawsze koloryzują i pewnie owe cegły były jedynie kamyczkami – ale to chyba niczego nie zmienia.)

Czy zatem rzecznik praw ucznia oszalał? Czy postradał zmysły? Mogłoby się wydawać, że na tym stanowisku znalazła się osoba kompletnie pozbawiona kompetencji, skrajnie nieodpowiedzialna, szukająca taniego rozgłosu. Ale to jest chyba zbyt pochopnie wyciągnięty wniosek. Pan Krzysztof świetnie spełnia swoje obowiązki, gdyż jego zadaniem jest właśnie podważanie przyjętych zwyczajów i stawanie w obronie uczniów. Ważne jest chyba jednak, aby obowiązków ucznia pilnować z takim samym oddaniem. Smutne, że o tym rodzice (bo niepamięć uczniów jest w tym wypadku zrozumiała) już nie pamiętają…

Zwykły wpis

8 thoughts on “Rzecznik Praw Ucznia oszalał?

  1. rozumiem Twój punkt widzenia i zgadzam się z nim. Jednak jestem w stanie też zrozumieć młodzież która się przyglądała i nie reagowała.. takie jest niestety nasze społeczeństwo – boiliwe. Bardziej nas interesuje co mówią o nas inni niż to co „prawe” i „moralne”. Te wartości są .. hm, nie, tych wartości po prostu nie ma i lepiej (i zdecydowanie łatwiej) jest przyglądać się jak ktoś popełnia przestępstwo (czy inne takie) niż wziąć sprawy w swoje ręce i postawić się grupie rozwydrzonych bachorów z kamieniami w łapach…

    co do pytania pod tablicą.. faktycznie czasem było to dla mnie upokarzające że nie wiedziałem czegoś, i śmiechy ludzie z tego mieli ale nie zgadzam się że jest to „zbrodnia” na uczniach… jednak faktycznie powinno się popracować z nauczycielami by wiedzieli jak reagować w przypadku gdy ktoś nie wie bo co innego gdy koledzy się śmieją a co innego kiedy nauczyciel dogryza uczniowi robiąc z niego debila… tak być nie powinno ale nie jest to problem z odpytywaniem a z tym w jaki sposób to przebiega…

  2. @Arvind Juneja:
    Oczywiście, że wszędzie w okół panuje totalna znieczulica i brak chęci wychylania się z szeregu. Jednak czy to jest uzasadnienie? Czy może się tym tłumaczyć ktoś, kto nie udzieli innemu pierwszej pomocy? Czy przeciwstawienie się gnojkowi rzucającemu kamieniem w staruszkę jest ponad nasze siły? Czy powinniśmy pochwalać obojętne przechodzenie obok tego typu zdarzeń?

    Jeśli zaś o odpytywanie chodzi… A dlaczego nikt nie pomyślał, że upokarzające jest okazywanie swej niewiedzy, a nie sam fakt odpytania? Czy będzie lepiej, jeśli ów uczeń dorośnie i swą niewiedzę okaże przed potencjalnym pracodawcą, partnerem, przyjaciółmi, czy też resztą społeczeństwa? A może jednak należy dzieciom wpoić, że niewiedza jest powodem upokorzenia (wszak nie dostrzegam honoru w ignorancji)…

  3. Chyba jednak oszalał (albo też – co bardziej prawdopodobne – już jako szaleniec został powołany na swoje obecne stanowisko). Zadałem sobie nieco trudu i zapoznałem się z programem postulowanym przez pana O. – Akcja Dobrowolna Edukacja.
    Pan O. postuluje ni mniej ni więcej zniesienie „obowiązku nauki” – powołując się na art. 48 Konstytucji, który w tym wypadku ma się jak pięść do nosa.
    Pomieszanie z poplątaniem. Pan O. myli „przymus szkolny” z przymusem posyłania dziecka do szkoły publicznej, którego po prostu nie ma. Żonglując znaczeniami słów, stosując kiepskie erystyczne chwyty stara się udowodnić, że… No właśnie, co? Że nauczanie dzieci jest szkodliwe? Bo w zasadzie do tego się to sprowadza.
    Owszem – zniesienie przymusu nauczania miałoby zaowocować, jak Polska długa i szeroka, gremialnym rzuceniem się rodziców do samodzielnego nauczania dzieci. Piękne – i kompletnie nierzeczywiste (inne określenia nie nadają się na publiczne forum). Nie wiem, w jakiej rodzinie wychowywał się pan Krzysztof i jakich ma znajomych, ale na pewno nie mają wiele wspólnego ze społeczeństwem – i to nie tylko polskim.
    Czyż można sobie wyobrazić hordy półanalfabetów (szczególnie na wsi) doprowadzających swoje dzieci do matury i wyższych studiów? A może popegieerowska i miejska biedota będzie wynajmować prywatnie nauczycieli domowych?…
    Spełnienie postulatów pana O. może zaowocować tylko jednym – uczynieniem z większości społeczeństwa ciemnej masy roboczej z trudem przyuczalnej do najprostszych czynności. Oraz najprawdopodobniej ogromnym wzrostem przestępczości…
    Paranoja czy celowe działanie? Wolę wierzyć, że to tylko objawy nieprawidłowości w funkcjonowaniu umysłu pana Krzysztofa – bo to można wyleczyć…

  4. @Jacek:
    A ja im dłużej nad tym myślę, tym bardziej utwierdzam się w opinii, że skutki tych działań mogą być pozytywne. Oczywiście nie mam na myśli realizacji tych bzdurnych postulatów. Ale dzięki temu, że w końcu pojawił się człowiek, który takie bzdury wymyśla, może rodzice zaczną sobie zdawać sprawę z idiotyczności ich własnych przekonań. Bo jak długo można wierzyć, że „nauczyciele się uwzięli na ucznia”, że „są głupimi nieudacznikami, którzy w ogóle nie potrafią uczyć”, itd…
    Może właśnie potrzebny jest nam ktoś taki jak Pan O. Ktoś, kto głośno wykrzyczy myśli sporej części społeczeństwa, przy okazji znacznie je przejaskrawiając (wręcz wpadając w groteskę)…

  5. Może jego wypowiedzi budzą emocje, ale w końcu z edukacją należy zrobić porządek. Przez lata trafiali tam ludzie z negatywnej selekcji a nie z powołania. Negatywnego, czyli ci, którzy nie umieli sobie z niczym poradzić. Nie docierają do nich zmiany… Próbą wymuszenia innego nauczania jest weryfikacja poprzez egzaminy uczniów ( nowe matury, testy…). Jednak większość nauczycieli uczy jak uczyło, a uczeń musi sam sprostać nowym wymogom. Z tymi pracami domowymi to jest tak: uczeń wykonuje pracę w domu w rzekomej trosce o jego rozwój a tak naprawdę nie ma czasu na rozwój zainteresowań. Mam syna, który się dobrze uczy: to znaczy musiał się dostosować… Widzę na co dzień jak walczy z idiotyzmami i idiotami. To srtata czasu i szkoda jego zdrowia. Nalezy to przetrwać, ble mu nie przeszkadzali. W szkole pokutuje kużnia „wiedzy” – odtwarzanie cudzych sądów, nie kształcenie umiejetności. Nie uczy się czytania ze zrozumieniem, nie kształci się umiejetnosci językowych. Tym paniom – egzaltowanym z przymknietymi oczyma wygłaszajacym frazesy o wielkości, duchu należy przypomnieć, że j. polski to nietylko historia literatury. Trzeba uczyć pisania instrukcji, tworzenia procedur, a jezyk posiada różne funkcje, nie tylko poetycką. Szkoła nie uczy społeczeństwa obywatelskiego. Apolityczna to nie znaczy aspołeczna. Nauczyciel najszczesciej nie uczestniczyw wyborach i ma wychowywać moje dziecko?

  6. @M. Grosicka:
    Przykro mi, że trafiłaś (mam nadzieję, że nie obrazisz się za tę formę) na takich nauczycieli. Ja w swoim życiu spotykałem takich, którzy nie tylko brali udział w wyborach, ale też namawiali do tego i potrafili te namowy argumentować.
    Czytania ze zrozumieniem, dzieci powinny nauczyć się w podstawówce. Jeśli tego nie robią, to tylko dlatego, że dostają na to społeczne przyzwolenie. Za moich czasów szkolnych (a to wcale nie było tak dawno) ktoś, kto nie radził sobie z czytaniem był uważany za kompletnego gamonia, był pośmiewiskiem. I to bardzo skutecznie motywowało go, aby z tym problemem sobie poradzić. Pomagali mu w tym także rodzice. Dziś, nauczyciel nie może takiemu uczniowi powiedzieć złego słowa, dzieciak pokazuje świstek z poradni, że on czytać nie musi, a rodzice chwalą się, że dziecku ów świstek załatwili i krzyczą wkoło, że głupi nauczyciel uwziął się na ich zdolne dziecko.

    Oczywiście zgodzę się z tym, że w szkole sporo rzeczy wymaga zmiany (i bynajmniej nie chodzi o mundurki, czy likwidację gimnazjum). Sam jednak mam kontakt z młodzieżą (gimnazjum i liceum; bardzo by się oburzyli, gdybym nazwał ich dziećmi), która ciężko pracuje i rozumie, że staram się przekazać im jakąś wiedzę, aby z niej skorzystali, a nie dla własnej satysfakcji.

    Może zatem zacznijmy domagać się praw ucznia dopiero w momencie, gdy uczniowie zaczną wypełniać swoje obowiązki… Dokładnie tak samo, jak z szacunkiem – musi być obustronny…

  7. x pisze:

    Do Autora
    Moim zdaniem ten artykuł jest zbyt subiektywny. Otóż proszę się postawić w sytuacji ucznia pracowitego i mądrego, aczkolwiek wstydliwego. Faktem jest, ze młodzi ludzie często cierpią na fobie społeczne i inne tego typu schorzenia. Kiedy uczeń nie zna odpowiedzi na zadawane mu pytania, wówczas może to być spowodowane paraliżującym stresem, który go ogarnia, a niekoniecznie niewiedzą, czy też chęcią pracy na zmywaku! Być może w przypadkach, z którymi miał Pan doczynienia”metoda wyśmiewania niewiedzy” skutkuowała, jednak proszę wziąć to pod uwagę, że jest wiele osób, którym takie pseudometody szkodzą. Nie twierdzę, że pomysły Pana Olędzkiego są bez zarzutów, natomiast z własnego doswiadczenia wiem, że wprowadzenie ich w życie pomogłoby nie jednemu uczniowi wykazać siei odstresować.

  8. @x:
    Sam byłem w szkole osobą bardzo nieśmiałą, dla której największą możliwą karą była konieczność np. recytacji wierszy.
    Pamiętajmy jednak, że taka wstydliwość nie jest niczym dobrym. Moim zdaniem nie należy uczyć dziecka, że może tłumaczyć swoje porażki (bo czym innym jest nieumiejętność wykazania się posiadaną wiedzą) wstydliwością, gdyż po wyjściu ze szkoły nikt takiego tłumaczenia nie przyjmie…
    Wszyscy zarzucamy szkole, że nie przygotowuje dzieci do życia w świecie dorosłych, ale sami sprawiamy, że tak jest. Czy ktoś z nas wybaczy sekretarce to, że w co drugim słowie robi błąd ortograficzny tylko dlatego, że ma papier potwierdzający dysortografię? Zapewne nie i taka sekretarka nie popracuje długo (choć oczywiście w tym przypadku można znaleźć jakieś wyjście – choćby nauczyć ją korzystania z funkcji sprawdzania pisowni). Jednak jeśli dziecko w szkole nie nauczy się, że chorobliwa wstydliwość jest poważnym problemem, to będzie miało bardzo poważne problemy ze znalezieniem pracy. Czy zatem szkoła ma być fabryką bezrobotnych troszczącą się o ich dobre wspomnienia z dzieciństwa?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s