spoleczenstwo

Dlaczego polska gospodarka rozwija się wolno

Zdaję sobie sprawę z tego, że tytuł tego wpisu jest nieco przesadzony, bo przecież nie jest źle. Rozwijamy się o wiele szybciej niż stare kraje UE (ale to normalne). Problemem jest natomiast fakt, że przegoniły nas wszystkie państwa, które traktat akcesyjny podpisywały w tym samym czasie, co my. Skąd ta różnica w tempie rozwoju? Oczywiście najłatwiej byłoby napisać, że to wszystko wina PiS, które zmarnowało ostatnie dwa lata. I oczywiście byłaby to prawda, ale czy jest to jedyny powód? Z całą przykrością muszę powiedzieć, że nie.

Olbrzymią kulą u nogi polskiego przedsiębiorcy są oczywiście podatki. I bynajmniej problem nie polega na tym, że trzeba je płacić. W opublikowanym niedawno rankingu firmy PricewaterhouseCoopers Polska zajęła 125. miejsce na 178 pod względem przyjazności systemu podatkowego. Problemem nie jest wcale ich liniowość/progresywność (a chyba tylko te dwa słowa kojarzą się Polakom, gdy wspomnieć o podatkach). Tylko czy obecna koalicja dorosła do porzucenia tych chwytliwych haseł i przeprowadzenia poważnej debaty? Miejmy nadzieję, że tak (choć zgodnie z moimi przewidywaniami już zrezygnowano ze zniesienia podatku Belki – a szkoda, bo to byłby znakomity dowód, że rządząca ekipa planuje rzeczywiście coś zrobić, a nie tylko mówić, że coś robi).

Drugim obciążeniem przedsiębiorczych Polaków jest ogólne podejście państwa do obywateli. Któż z nas nie natknął się na przemiłą urzędniczkę, która ciamkając ciasto, z pełnymi ustami stwierdziła, że wystąpił jakiś problem? Potrafię oczywiście zrozumieć, że załatwienie niektórych spraw musi trochę potrwać (choć w innych krajach jakoś sobie z tym radzą). Nie potrafię jednak pojąć, dlaczego GUS może wysłać oświadczenie o nadaniu REGONu tylko do osoby zameldowanej w innej miejscowości niż dany urząd. Nie rozumiem także, dlaczego to ja mam udowadniać ZUSowi w sądzie, że się pomylił. I może nie są to jakieś olbrzymie przeszkody i utrudnienia, jednak to właśnie takie pierdoły najbardziej potrafią uprzykrzyć życie.

Jeśli kiedykolwiek, drogi Czytelniku, miałeś do czynienia z biznesem, z pewnością opisane powyżej rzeczy są Ci doskonale znane. Jednak to nie one skłoniły mnie do napisania tego artykułu i to nie one spowalniają najbardziej nasz rozwój gospodarczy. W weekend znów miałem kontakt z telewizorem i tym razem trafiłem na „Telewizję objazdową”. Gdy włączyłem czarne pudło, reporterka zaczynała rozmowę z mężczyzną (ok. 40 lat), którego chwilkę wcześniej zatrzymała, gdy przejeżdżał obok niej na rowerze. Po wymianie kilku zdań okazało się, że mężczyzna ten nie pracuje, jest na rencie, gdyż ma protezę nogi. I tu moje zdziwienie, bo czy ten człowiek rzeczywiście nie jest na tyle sprawny, aby pracować, skoro jest w stanie jeździć rowerem? Jak wielu jest takich rencistów w naszym kraju? Jak wiele osób musi utrzymywać ze swej pensji każdy zatrudniony Polak?  Może zatem powolne tempo rozwoju polskiej gospodarki nie jest wcale spowodowane wysokimi podatkami progresywnymi, czy tym, że założenie własnej firmy trochę trwa? Może po prostu jesteśmy narodem leni? Bo czy nie zastanawia Was, jak to jest, że pracodawcy narzekają, że nie ma już kogo zatrudnić, a ludzie nadal mówią, że w Polsce brakuje miejsc pracy?

Zwykły wpis

13 thoughts on “Dlaczego polska gospodarka rozwija się wolno

  1. Kobieta z lekką dłonią pisze:

    Myślę, że rowerzysta z protezą chętnie poszedłby do pracy. W naszym kraju panuje jednak przekonanie, że dobry pracownik, to zdrowy i młody pracownik i podejścia takowego chyba nie zmienią kampanie na rzecz bezrobotnych – niepełnosprawnych czy też w średnim wieku. Ogólne podejście pracodawców jest dla mnie delikatnie niejasne. Otóż od młodego człowieka rozpoczynajacego walkę o pracę wymaga się niekiedy ogromnego doświadczenia, którego defakto nie miał możliwości zdobyć. Z drugiej strony mamy doświadczonego pracownika, który niestety jest juz stary :(…

  2. @Kobieta z lekką dłonią:
    Sytuacja troszkę się już zmieniła. Wymagania wobec pracowników są już znacznie mniejsze. Nikt już nie poszukuje absolwenta uczelni wyższej z 10-letnim doświadczeniem.

    Przyznaję, nie wiem, jak wygląda sprawa z niepełnosprawnymi, ale myślę, że nikt by temu Panu nie robił z tego powodu problemu, gdyby kandydował na posadę np. sprzedawcy (sporo ich ostatnio w naszym kraju brakuje).

    Osobiście miałem kontakt z kilkoma firemkami budowlanymi, które pracowników wręcz z ulicy biorą, bo jest masa zleceń, tylko brak rąk do pracy. I bynajmniej nie płacą mało.

    Obawiam się, że prawda jest niestety taka, że my lubimy się lenić. Każdy chciałby być prezesem i zarabiać majątek. Nikomu jednak nie chce się solidnie pracować. Wystarczy zerknąć na pracowników na budowie, gdy szef nie patrzy, aby się zorientować, że wydajność polskiego pracownika nie jest zbyt wysoka…

    PS. Czyżbym zyskał stałą czytelniczkę? Miło mi ;-)

  3. Kobieta z lekką dłonią pisze:

    Sprzedawca – zawód wymagający znajomości obsługi chociażby kasy fiskalnej. Nie sadzę, aby wspomniany bohater obsługiwał, ale przecież wszystkiego można się nauczyć ;). Szczerze? Rowerzysta nie ma szans:/.

    Tak, lubimy się lenić. Ja chciałabym wygrać 5 mln w dużego lotka i resztę życia spędziłabym np. na Spitsbergenie ( no może tydzień w roku ;)).

    P.S. Zyskał :)

  4. @Kobieta z lekką dłonią:
    Jeśli część tej kwoty byś zainwestowała, to by jeszcze nie było najgorzej. O wiele bardziej martwią mnie Polacy, którzy nie pracują bo są na rencie (pomimo możliwości podjęcia pracy) tudzież są na zasiłku. A pamiętajmy, że tacy niezasłużeni renciści są powodem tak niskich rent.

    PS. Bardzo mnie to cieszy :)

  5. sprezyslaw pisze:

    wydajność pracowników budowy, jest uzależniona głównie od tego, jak bardzo sie „rozgrzeją” przed praca (z obserwacji).

    Co do lenistwa – ci co wyjechali na zachód, są raczej oceniani jako bardzo pracowici ludzie, więc może nie w czystym lenistwie jest problem..

  6. doodge>Problemem jest natomiast fakt, że przegoniły nas wszystkie państwa, które traktat akcesyjny podpisywały w tym samym czasie, co my.

    A niektóre to nawet tak nas przegoniły, że teraz wypadają z trasy. Hamulce się przepaliły.
    Węgrzy już wypadli.
    Łotysze się przewracają. Tempo wzrostu gigantyczne i równie olbrzymia jak na europejskie warunki inflacja.

    doodge>Jak wielu jest takich rencistów w naszym kraju? Jak wiele osób musi utrzymywać ze swej pensji każdy zatrudniony Polak?

    Dawno, dawno temu czytałem, że ogrom rent w naszym kraju to, pośrednio, zasługa Balcerowicza:). W latach 90. taniej było wypłacać gówniane renty niż utrzymywać nierentowne zakłady. Dlatego tak skonstruowano system rentowy żeby ludzie łatwiej owe renty zdobywali i nie walczyli na rynku o pracę, której zresztą wtedy nie było.

  7. Kobieta z lekką dłonią pisze:

    Doodge
    Pewnie, że zainwestuję:). Kupię kilka mieszkań i będę wynajmować studentom. Powiedzmy 5 wystarczy. Zarobię rocznie ok. 90 tysiecy :).
    Marzenia..
    Wiem, że wielu Polaków jest na rencie, czy na zasiłku i mogliby pracować, ale ja nie wierzę, że ktoś przyjąłby takich do pracy :(. Są oczywiście jednostki, którym udaje się. Nie wiem, co można zrobić, aby to zmienić. Wiesz?

    Sprężysław
    Wydajność pracowników budowy zależna jest przede wszystkim od wydajności sprzętu ( ciężarówek, koparek itd. :)), ale śmiem przyznać, że rozgrzanie jest równie ważne ;) i to nie tylko przed, ale i w trakcie pracy. Wnioskuję także na podstawie obserwacji (dość często odwiedzam sklep w którym zaopatrują się pracownicy budowlani).

  8. @Sprężysław:
    A może wyjechali ci, którzy nie boją się pracy?

    @Vertok:
    OK, wszystko fajnie. Tylko czy sugerujesz, że jeśli ktoś coś kiedyś zrobił, to my nie możemy tego zmienić? Pamiętaj, że Balcerowicz miał o wiele ważniejsze zadanie, niż zajmowanie się rentami – miał spowolnić inflację – i nie zaprzeczysz, że to Mu się udało. Sytuacja jednak dość znacznie się zmieniła, może warto też zmienić trochę nasze podejście do niej?

  9. @Kobieta z lekką dłonią:
    A ja podejrzewam, że takich oporów przed przyjęciem pracowników pracodawcy już nie odczuwają. Obawiam się natomiast, że Polacy mają niechęć do przekwalifikowania się (bo jak inaczej wytłumaczyć małe zainteresowanie bezrobotnych organizowanymi kursami?)
    Poza tym, jak rozmawiam z ludźmi bezskutecznie szukającymi pracy, to odnoszę wrażenie, że większość z nich chciałaby, aby to praca ich znalazła, albo żeby ktoś im ją znalazł…

  10. Kobieta z lekką dłonią pisze:

    Tak. Masz rację – jesteśmy leniwi. Wspomniałeś o kursach przekwalifikujących. Dlaczego nie korzystamy? Bo nie wierzymy w siebie? Być może i nie wierzymy, ale główny powód to jednak nasze lenistwo. Z drugiej strony nie chciałabym zmieniać swego zawodu. Pewnego dnia postanowiłam kim zostanę, udało mi się i chcę do końca życia w tym trwać. Mam nadzieję, że sytuacja panujaca w przyszłości w naszym kraju nie zmusi mnie do zmiany zdania i co najważniejsze nie tylko zdania :)..

  11. Kobieta z lekką dłonią pisze:

    Nie. Nie po to się żyje, aby nic nie robić.
    Ja uparcie wierzę, że jednak przez całe życie bedę robić to co lubię :).
    Pozytywne myślenie ;)

  12. doodge>OK, wszystko fajnie. Tylko czy sugerujesz, że jeśli ktoś coś kiedyś zrobił, to my nie możemy tego zmienić?

    Teraz zdobyć rentę i tak jest dużo trudniej niż w początkach lat 90. tzn. że coś zrobiono. Co więcej renciści z tego „rentowego wyżu” lat 90. przechodzą na emeryturę więc liczba rencistów spada na łeb na szyję. [nowych dochodzi niewielu bo zmieniono zasady przyznawania]

    Odbieranie rent („weryfikacja”) nie byłoby zbyt uczciwe, a to z tego względu, że w latach 90. państwo doskonale wiedziało jak się takie renty zdobywa i mimo to na cały proceder przymykało oko. Dla świętego „spokoju społecznego” wolało dać te 500 złotych niż mieć dodatkowy milion bezrobotnych.

    doodge>Pamiętaj, że Balcerowicz miał o wiele ważniejsze zadanie, niż zajmowanie się rentami – miał spowolnić inflację – i nie zaprzeczysz, że to Mu się udało.

    Leszek Be. nie miał podzielnej uwagi? :)). A na poważnie, „łatwe renty” to był właśnie jeden z mechanizmów walki z inflacją.
    Nie utrzymujemy zakładów=one padają=ludzi wywalamy na renty/bezrobocie, a więc dajemy im jakieś marne grosze, mają mniej pieniędzy niżby mieli pracując w „zakładzie pod państwową kroplówką” więc mniej wydają więc słabnie „presja inflacyjna” itd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s