spoleczenstwo

Trochę prywaty – czyli apel do głupca

Głupota jest bardzo ciekawym zjawiskiem. Interesował się nim Albert Einstein i doszedł do wniosku, że jest ona drugą (po wszechświecie) nieskończoną rzeczą. Bywa ona jednak jeszcze ciekawsza, gdy spojrzeć na głupotę zbiorową. Okazuje się bowiem, że inteligencja grupy ludzi nie jest wcale sumą inteligencji jednostek, lecz, o zgrozo, jest ona równa wartości minimalnej tego zbioru. Mówiąc prościej: nieważne ile geniuszy znajdzie się w grupie, inteligencja całej grupy i tak będzie porównywalna z najmniej inteligentnym osobnikiem.

Zazwyczaj nie jest to problemem, gdyż w życiu codziennym stosunkowo rzadko pracujemy w grupach. Dlatego też powyższa obserwacja nie jest aż tak dotkliwa, jak być by mogła. Jest jednak pewna sfera naszego obcowania z innymi osobnikami społeczeństwa, kiedy reguła ta odgrywa kluczową rolę. A dzieje się tak, gdy wsiadamy do naszych samochodów i udajemy się nimi do miasta.

Tu głupota jednostki potrafi być bardzo dotkliwa. Wszak każdy z nas klął na parkingu jak szewc na widok pojazdu zaparkowanego krzywo i zajmującego tym samym 2 (a zdolniejsi potrafią zająć nawet 3) miejsca. Muszę przyznać, iż w takiej sytuacji zaskoczyła mnie moja przyjaciółka, która wyjęła karteczkę i zaczęła coś na niej pisać. Byłem pewien, że wiadomość ta nie będzie zbyt cenzuralna. Tymczasem na znalezionym w torebce (czegóż to kobiety w swych torebkach nie mają) skrawku papieru znalazła się taka oto notka:

No tak. Troszkę Panu nie wyszło parkowanie, bo tak krzywo i… jakby na dwóch miejscach. Ale proszę się nie martwić, następnym razem na pewno wyjdzie Panu lepiej.

Co jednak zrobić, gdy nie możemy wyładować swych emocji, bo z głupotą spotykamy się nie na parkingu, lecz w czasie jazdy (no dobra – stania w korku)? Tu sytuacja jest o wiele trudniejsza, a wszyscy wiemy, że złość/agresja/podenerwowanie kierowców nie wpływa pozytywnie na bezpieczeństwo drogowe.

Dlatego też drogi Głupcze, posiadanie własnego samochodu i przebywanie za jego kierownicą nie zwalnia Cię z myślenia. Rozumiem, że nie dla każdego jest to łatwe, że niektórzy zmuszeni do tej czynności odczuwają ból nie do zniesienia. Mimo wszystko, spróbuj. Inni z pewnością będą Ci wdzięczni.

Ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nikt (albo przynajmniej bardzo mały odsetek społeczeństwa) nie lubi przyznać się do własnej głupoty, a tym samym nikt nie poczuje się adresatem powyższego apelu, ułatwię to zadanie i wskażę ich osobiście. Spójrzcie na poniższy obrazek, a wszystko stanie się jasne.

 

I jeszcze krótki opis. Obrazek ten przedstawia fragment wrocławskiego Ronda Reagana. Duże kropki (czerwone i zielone) oznaczają oczywiście kolory świateł sygnalizacyjnych. Jak łatwo się domyślić, wszystkie samochody stoją. Skoro już znacie sytuację, twierdzę, że tłumaczenie, dlaczego pewna grupa samochodów została wyróżniona, jest zbędne.

Zwykły wpis

9 thoughts on “Trochę prywaty – czyli apel do głupca

  1. W wyróżnionych samochodach siedzą PiSowcy i słuchają rad premiera na temat bezpiecznej jazdy samochodem :)
    A tak na serio – to jest to oczywiste wykroczenie: nie mogę wjechać na skrzyżowanie jeżeli nie mam szans na jego opuszczenie. Ale nasi keirowcy dodają – pod warunkiem, ze się nie spieszę. I stoją wszyscy.

  2. Tak. Ja mam niestety to nieszczęście, że przez to skrzyżowanie przejeżdżam w kierunku pionowym. Zazwyczaj jest tak, że jak się próbuje przejechać, to kierowcy stojący na skrzyżowaniu domyślają się, że zrobili coś głupiego i nieco się ścieśniają, aby jakoś jednak umożliwić przejazd.

    Dziś kierowcy na dwóch pasach się rozsunęli, a na trzecim stała blond ślicznotka (no może 10 lat temu tak było) w stanowczo za dużym dla niej BMW (ewidentnie nie radziła sobie z prowadzeniem tak sporego samochodu). Za nią nie stał nikt, jednak pani była tak złakniona podkreślenia swej niezależności, że cofnąć nie mogła. W ten sposób wszyscy stali… A jak!

  3. sprezyslaw pisze:

    Głupota głupotą, ale jednak to rondo nie jest za bardzo udane. Zaletą ronda zawsze była możliwość zjechania z niego (a w tym przypadku 100 metrów za zjazdem są już światła, co przy normalnym natężeniu ruchu we Wrocławiu powoduje zator)

    Co do parkujących – mam wątpliwy zaszczyt parkowania koło przemiłej pani, która pojazdem wielkości fiata cc potrafi zablokować cztery miejsca (a potem tacy pomysłowi kierowcy narzekają, że nie ma w mieście miejsc do parkowania).

    Przypomina mi to od razu akcję nauki parkowania przy pomocy „Paskudy”- stoisz na dwóch miejscach – pokażę ci że zmieszczą sie na nich dwa samochody :D

  4. @Sprężysław:
    A jednak nadal będę się upierał przy tym, że jeśli nie możesz zjechać ze skrzyżowania/ronda (czyli utkniesz na nim) – co nie jest trudne do przewidzenia, to po prostu na nie nie wjeżdżaj. Zresztą brak takiego myślenia jest zauważalny chyba na wszystkich wrocławskich skrzyżowaniach.
    Wszak wrocławscy kierowcy są najlepsi na świecie – 70km/h po mieście to za wolno, więc trąbienie się zaczyna, ale pomyśleć przed wjazdem na skrzyżowanie, to już za wiele. O umiejętności poruszania się po śliskiej nawierzchni (mokra kostka, mokry asfalt, śnieg, lód) już nawet nie wspomnę.

  5. niedawno jechałam ze znajomym przez Kielce i niewiele brakowało, by nas rozjechała rządowa limuzyna pędząca jak szalona na sygnale…ustąpić im to za mało, bo każdego na drodze traktowali jak potencjalnego liberała :> Tak, Marzatela, chyba ten z limuzyny słuchał rad premiera…

  6. theM pisze:

    Wpis stary, przypadkiem na niego trafiłem, ale dopiszę się:

    „A jednak nadal będę się upierał przy tym, że jeśli nie możesz zjechać ze skrzyżowania/ronda (czyli utkniesz na nim) – co nie jest trudne do przewidzenia, to po prostu na nie nie wjeżdżaj.”

    Zgadzam się, ALE nie w przypadku tego ronda. Na tym rondzie nie można – o ile nie jeździ się nim regularnie – ocenić tego, czy będziemy w stanie zjechać bez blokowania wjazdu innym, czy nie. Dlaczego? Na rysunku tego nie widać, ale trzypasmowa droga, na której stoją te nieszczęsne auta jest trzypasmowa tylko na bardzo krótkim odcinku. Tam gdzie kończy się rysunek jeden pas także się ‚urywa’ i wszystkie samochody nim jadące zaczynają się przebijać na jeden z dwóch pozostałych pasów. Także możemy wjechać na skrzyżowanie przedstawione na rysunku pewni tego, że będziemy w stanie z niego zjechać, ale wystarczy że 2-3 maruderów „wskoczy” w tym momencie z lewego skrajnego pasa na środkowy i jesteśmy w tzw. „czarnej dupie”, bo zmieścić się już nijak nie możemy. Innym problemem jest to, że przy dużym natężeniu ruchu kierowcy skręcający z „dołu” (rysunek) w prawo także wpakują nam się przed maskę i o przejechaniu dalej możemy zapomnieć. Kiedyś chciałem w zgodzie z przepisami „przeczekać”, ale pod koniec drugiego cyklu świateł zorientowałem się, że nie mam szans i – paradoksalnie – unikając blokowania zjazdu z jednej strony ronda, przyczyniam się do tworzenia korka po drugiej jego stronie. Niestety, to rondo to jakiś koszmar dla kierowców i nie wyobrażam sobie, żeby przy dużym ruchu nie tworzyły się tam korki…

    „O umiejętności poruszania się po śliskiej nawierzchni (mokra kostka, mokry asfalt, śnieg, lód) już nawet nie wspomnę.”

    A tego akurat nie nauczysz się inaczej, niż podczas jazdy – sorry, cudów nie ma. Kurs na prawo jazdy tego nie uczy, torów treningowych też chyba nie mamy. A „mistrzowie kierownicy” nauki nie ułatwiają, bo kiedy ja pierwszy raz jechałem po oblodzonej drodze, to wszyscy ci „spece” trąbili, bo nie podobało im się, że jadę 40 km/h i zwalniam jeszcze trochę na zakrętach… A kiedy na światłach zapytałem jednego „krzykacza” gdzie mam jeździć, żeby się nauczyć, dostałem odpowiedź: „w domu”. Niebywale błyskotliwe ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s