filmy

Dałem się nabrać

Czy zwiodły mnie krążące wszędzie wokół opinie? Czy skusiła mnie muzyka Krzysztofa Pendereckiego? A może to wina wielkich nazwisk wielkich gwiazd wielkiego polskiego kina: Żmijewski, Chyra, Cielecka, Ostaszewska, Englert i masa innych? Dlaczegóż nie opamiętałem się, gdy ujrzałem na liście aktorów Małaszyńskiego? Dlaczego nie powstrzymało mnie nawet przeczucie związane z nazwiskiem reżysera – samego wielkiego mistrza? Na powyższe pytania trudno mi odpowiedzieć. Nic jednak nie zmieni już faktu, że dałem się nabrać i wylądowałem w kinowej sali.

Wydarzenia historyczne, o których opowiada ów film, oczywiście są straszne i dobrze, że zaczęło się o nich mówić, gdyż młodzi (zresztą nie tylko oni) niewiele o nich wiedzą. I tego negować nie zamierzam. Jednak każda minuta, każda scena widziana na wielkim ekranie zdawała się mówić mi „każdy MUSI obejrzeć… każdy MUSI obejrzeć… każdy MUSI obejrzeć”. Słowa te były ciche. Ot, taki sobie niewinny szepcik, ale jednak powtarzane tak często z pewnością każdemu utkwiłyby w pamięci. W tym, że uwierzyli w nie dyrektorzy szkół, którzy bezzwłocznie wyprawili do kin swoich podopiecznych, nie ma oczywiście nic dziwnego. Każdy, kto miał styczność ze szkołą w III RP, wie, że dyrektorzy są bardzo wrażliwi na tego typu szepty. Ale żeby uwierzył w nie sam Minister Obrony Narodowej? (Nakazał On dowódcom jednostek wojskowych w całym kraju, aby umożliwili żołnierzom obejrzenie tego „arcydzieła”. Wyznaczył nawet termin – 15 grudnia). O społeczeństwie już nie wspomnę – ostatnio bardzo łatwowierne się stało.

Sam wielki mistrz, który idealnie wyczuł koniunkturę, wstrzelił się w politykę rozliczania, a co najważniejsze – był odważniejszy niż brat Lech i nie wycofał się ze swoich postanowień, ma teraz pewnie niezłe powody do zacierania rączek. Chcecie dowodów na to, że całość jest dziełem chytrusa, wpisującym się w plakaty wyborcze? Obejrzyjcie uważnie scenę, w której oficer grany przez A. Chyrę rozmawia z Generałową (D. Stenka) na ławce w parku. Zamknijcie wtedy oczy i posłuchajcie wypowiedzi owej kobiety. I kogóż to wyobraziliście sobie słysząc te słowa?

Podsumowując: to, co stało się w Katyniu niewątpliwie warte jest naszej pamięci i powstania niejednego filmu. Mam jednak wrażenie, że wyrażany wobec tych ofiar szacunek byłby znacznie większy, gdyby zza każdego rogu nie wystawały nosy tych, którzy chcą na tym coś zyskać. Pozostaje nam mieć nadzieję, że filmy takie powstaną. A ja pewnie znów dam się wtedy nabrać i wyląduję w ciemnej sali kinowej. Oby tylko było wtedy choć trochę cieplej, bo wracając do domu porządnie zmarzłem…

PS. Dla mniej spostrzegawczych wyjaśnię, iż powyższy tekst dotyczy filmu „Katyń” A. Wajdy.

Zwykły wpis

15 thoughts on “Dałem się nabrać

  1. Ja filmu jeszcze nie oglądałam. Oglądał go mój syn – uczeń maturalnej klasy. W ramach „odpracowywania” czegoś tam był którąś sobotę z całą szkołą. I wiesz, co mnie zmartwiło – reakcja jego kolegów była krótka „nic się nie działo” …
    Mam watplwości jaki jest cel takich zbiorowych wycieczek i czy na pewno wzbudzi to patriotyzm ? Smutne to, ale dla młodego pokolenia Katyń jest tak samo zamierzchłą przeszłoscią jak bitwa pod Grunwaldem.

  2. cisza jest..bo jest skrępowanie. Nikt nie podważy dramatu, który teraz za sprawą Wajdy staje nam przed oczami. Tylko rzeczywiście pojawia się problem, czy to muszą być aktorzy z tasiemcowym seriali i reklam. „Kompania braci”, przejmujący i porażający autentycznością serialowy hit o dramacie amerykańskich żołnierzy, tym się wyróżniał, że nie grał w nim żaden znany powszechnie aktor i to było niesamowite…. Szkoda, że Wajda poszedł na łatwiznę …

  3. mam te przewage, ze filmu nie widzialem. ale za to pamietam dobrze czasy obowiazkowego chodzenia do kina na filmy, ktore NALEZY zobaczyc. no i musze powiedziec, ze zapamietalem z tego piate przez dziesiate.

    dlatego wyobrazam sobie, ze mlode ofiary szkolno-wojskowego modelu wychowania za dwadziescia lat beda pamietac, ze byl kiedys wojtyla, ktory lubil byc papiezem, ale go ruski zabily w katyniu.

  4. @A. Holbach:
    Możliwe. A co zapamiętają żołnierze? Co zapamięta reszta społeczeństwa? Jak wielu historyków podpisze się swoim nazwiskiem pod prawdą historyczną pokazaną w filmie? Bo przecież skoro wszyscy powinni owe dzieło obejrzeć – ze względu na prawdę historyczną zapewne – to może warto, aby historycy się o tej prawdzie wypowiedzieli.

  5. obawiam sie ze do jednego problemu chcesz dolozyc nastepny. filmy zostawmy artystom, historie historykom.

    nie o to biega, zeby ustalac czy film jest prawdziwy czy nie, tylko o to zeby gowniarze szli na niego jesli maja ochote.

  6. Ja byłam dobrowolnie:)

    Do tego wydarzenia historycznego nie mam osobistego stosunku, bo nie zginął tam nikt mi bliski. Osobiście się wzruszyłam, no ale ja beczę na wielu filmach – przeważnie bardzo silnie utożsamiam się z bohaterami i płaczę razem z nimi. Tak po prostu po ludzku.

    Ja uważam, że film taki zły wcale nie był. Właściwie to rzadko się słyszy jakieś konkretne zarzuty. Że aktorzy serialowi? No to trzeba przestać oglądać telenowele – rozumiem, że po kilkuset odcinkach można mieć aktora dosyć i nie jest wiarygodny w żadnej innej roli:)

    Wajdzie zarzuca się też subiektywne podejście do tematu. Ja się go spodziewałam i mnie nie oburzyło. Wolno mu.

    Nie podobało mi się również idealizowanie żołnierzy i ich rodzin. Ale z drugiej strony byli przecież ludzie, którzy wyżej cenili honor niż osobiste szczęście. Może Wajda zrobił film akurat o tych dobrych, a nie o złych:) I znowu: wolno mu.

    Oburzające jest zmuszanie uczniów i żołnierzy do chodzenia na seanse. Tu się zgodzę. Nie pamiętam jednak, żeby takie larum podnoszono, kiedy szkoły gremialnie chodziły na Pana Tadeusza, Quo vadis, Ogniem i mieczem… Na dwóch z tych filmów byłam właśnie z klasą.

    Za parę lat emocje opadną i „Katyń” będzie tylko jeszcze jednym filmem puszczanym regularnie i do znudzenia (wiosną, 17 września i może w święto WP) w tvp.

    Nie rozumiem tylko, doodge, komu dałeś się nabrać, kto cię, niewinnego i naiwnego tak strasznie a podstępnie i z premedytacją oszukał? Oj, biedny ty, biedny:)

  7. @Elenoir:
    Dałem się nabrać twórcom filmu i medialnym piewcom jego wspaniałości… Złapałem się na marketingowy haczyk – innymi słowy. ;-)

    Co do ekranizacji lektur, to
    a) nie pamiętam, żeby ktoś zmuszał do ich obejrzenia żołnierzy,
    b) to jednak były ekranizacje lektur (skoro dzieciaki już ich nie przeczytają, to niech chociaż obejrzą ekranizację), a „Katyń” to niby film historyczny? Obawiam się, że historycy mogliby mieć mieszane uczucia…

  8. Współczuję:))

    Szczerze mówiąc, to ja nie widzę różnicy w zmuszaniu uczniów do wspólnego obejrzenia w kinie lektury i nielektury. Już chyba lepiej nie przeczytać książki wcale niż wyrobić sobie o niej zdanie na podstawie niektórych adaptacji.

  9. @Elenoir:
    Nie zapominaj, że polskiej szkole bardziej zależy na tym, żeby każdy dzieciak wiedział, kim był Wokulski, a nie na tym, żeby rozumiał, o co chodziło w książce…

  10. Widzę, że …
    Widze że sytronka jest bardzo pomocna i ciekawa.
    Teledyski, youtube…
    stronka na poziomie :).
    Kocham teledyski i Gwiazdy tańczą na lodzie.
    Dobrze, że są jeszcze takie strony, które podniosą
    człowieka na duchu i przekonają go, że nie jest sam.
    Buziaczki, robaczki:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s