polityka

Przypadek, przeznaczenie czy świadomy wybór

Od tych słów zaczynał się temat mojej pracy maturalnej. Pamiętam to dokładnie, choć parę lat już minęło. Jako typowy młody gniewny starałem się wtedy udowodnić, że to my (i tylko my) jesteśmy odpowiedzialni za nasze życie, jako ścisłowiec dopuszczałem jednak możliwość wpływu zdarzeń losowych. Dziś zaczynam się zastanawiać nad rolą przypadku, a wszystko to za sprawą dwóch zdarzeń.

Teczki z Cytadeli

O tym było wczoraj dość głośno, bo wszelakie teczki zawsze budzą w Polsce spore emocje. Tym razem wrzawa jest jeszcze większa, ponieważ dokumenty owe nie dotyczą polityków, lecz wstrętnych bogaczy (Krauze, Kulczyk, Solorz, Karkosik, Sołowow). Jak donosi Wprost, który do tych informacji doczołgał się jako pierwszy:

Są w nich materiały dotyczące kulis powstania i rozwoju od końca lat 80. kliku prywatnych fortun (część dokumentów ma pochodzić nawet z czasów rządu Leszka Millera).

Zadziwiające jest dla mnie to, że ta informacja już wystarczy, aby lud się radował. A przecież nic z niej nie wynika. Bo cóż dziwnego jest w tym, że gdzieś są jakieś dokumenty. Jak to się stało, że doszliśmy do stanu umysłu, w którym samo istnienie „teczek”, jest dowodem zbrodni (pamiętajmy, że najwspanialszy ze wspaniałych, brat Jarosław także ma swoją teczkę)?

Powrót do negocjacji z lekarzami i pielęgniarkami

Czy pamiętacie jeszcze, jak nieugiętym negocjatorem okazał się Premier podczas strajku pielęgniarek? Padały wtedy bardzo ostre stwierdzenia o tym, że nie należy negocjować z przestępcami, że podwyżki byłyby „sprzeczne z prowadzoną przez rząd polityką racjonalności wydatków”. I oto okazuje się, że dziś (3 miesiące później) owe podwyżki są już możliwe, gdyż w jakiś magiczny sposób i na to pieniądze się znalazły (z takim przypadkiem odnalezienia sporej kwoty mieliśmy już do czynienia, gdy trzeba było znaleźć fundusze na Euro2012 – nie wiem czy pamiętacie jeszcze tamtą konferencję prasową minister Z. Gilowskiej).

Obie wiadomości są takie sobie. Pewnie nawet nie zwróciłbym na nie uwagi (ewentualnie mogłyby się znaleźć w newsach przegapionych), gdyby nie to, że bardzo ładnie zbiegają się z toczącą się w naszym kraju kampanią wyborczą. Czy ktokolwiek z nas jest w stanie uwierzyć, że data tych zdarzeń jest czysto przypadkowa? A jednak obawiam się, że i to zostanie przez ciemny lud (to określenie wcale nie zostało wymyślone przez paskudnych liberałów, lecz przez J. Kurskiego) potraktowane jako sukcesy PiSu, który walczy z wszechobecnym Układem i pomaga biednym i potrzebującym. Tak mu dopomóż Bóg…

Zwykły wpis

6 thoughts on “Przypadek, przeznaczenie czy świadomy wybór

  1. Teczka to teczka.
    Gdyby Wprost podała: „Jak udało się naszym reporterom usłyszeć pod budką z piwem, Krauze to złodziej” to by nie było newsa. Ale „teczka” ma aurę tajności i idącą za nią aurę autentyczności oraz aferalności. (Bo skoro coś jest w teczce, to a) jest prawdziwe, b) dowodzi ciemnych sprawek.) I mało kto myśli o tym, że wiele zawartych w teczkach informacji to właśnie opinie o takiej wiarygodności.

  2. tak; to, że Dokument „jest” – JUŻ świadczy, że to Złodzieje.
    w końcu: są Dowody. na piśmie.
    konkretnie, Panie…
    (a skoro już >> Pak…;-)

    Czytam właśnie, że podobno (badania nie są cytowane wprost) 60% wyborców PiSu nie zmieniłoby swoich wyborczych preferencji nawet gdyby udowodniono, że wszystkie zarzuty pod adresem ich partii są słuszne…

    pak.blog.pl/archiwum/index.php?nid=12071963
    ……………………..
    ale też (nie zapominajmy!) (tzw.) Kapitalizm
    (= „z Ludzką twarzą”;-)
    – powstał u nas w wyjątkowo szybkim.
    i nie bez.
    i te de.

  3. a ja jestem ciekawa jak będą wyglądały te obiecane podwyżki dla lekarzy po wyborach, zakładając, tfu na psa urok, że PiS je wygra? czy wtedy okaże się, ze znowu są sprzeczne z „polityką racjonalności wydatków”?

  4. Kolejny „genialny” pomysł to tak znaczne zwiększenie płacy minimalnej. Bez zróżnicowania regionalnego, bez oglądania się na tych, którzy te koszty głównie ponosić będą. Na pewno przełoży się to na pewien wzrost bezrobocia, wzrost kosztów prowadzenia działalności itd.

    Jasne, że pracowanie przez miesiąc za ok. 600 zł netto nie wydaje się pociągające, ale chyba to inne mechanizmy, a nie państwo, powinny określać wysokość zarobków.

    A może państwo chce sobie w ten sposób zrekompensować ubytek przychodów, spowodowany przez szarą strefę? Obecnie często jest tak, że pracodawca umawia się z pracownikiem, że oficjalnie zapłaci mi pensję minimalną tak, żeby nieoficjalnie dać więcej. Wzrost tej pensji to wzrost dochodów państwa… A z czegoś pomysły władzy trzeba sfinansować.

  5. @Elenoir:
    Myślę, że to akurat nie jest największy problem i gospodarka raczej nie powinna tego odczuć (choć wiem, że niektórzy ekonomiści robili z tego wielką aferę). Jednak w Polsce płaca minimalna na poziomie 1126pln nie jest wcale taka wysoka tym bardziej, że obecnie na rynku pracy i tak brakuje pracowników…

    Oczywiście zgodzę się, że zmiana ta była zupełnie zbędna, bo nie ma ona żadnego wpływu na nic, a jedynie jest kolejnym ograniczeniem (choć chyba raczej wirtualnym).

  6. @Katya:
    Wczoraj w radio usłyszałem bardzo ciekawą propozycję (niestety nie pamiętam, kto był jej autorem, ale jakiś prof.) Otóż sugerował on, aby zbadać, jak w zbliżających wyborach głosowały pielęgniarki. Wbrew pozorom jest to dość liczna grupa społeczna i na jej podstawie można by się dowiedzieć, czy Polacy kierują się swoimi interesami przy oddawaniu głosu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s