polityka, spoleczenstwo

Kto daje i odbiera…

Zazwyczaj staram się w weekend odpocząć od polityki i Was też nią tu nie zamęczać. Dziś jednak po prostu nie wytrzymałem. Wszyscy pamiętamy, jakie emocje budził pomysł Romana Giertycha, aby stopień z religii włączyć do średniej na świadectwie. Wiele się o tym dyskutowało, było wiele głosów za, ale też wiele przeciw.

Osobiście nie mam nic przeciwko nauczaniu religii w szkole. Jak jednak ją oceniać? Czy chodzi o to, kto jest bardziejfot. Amanda Conrad wierzący, kto w swoim postępowaniu bardziej kieruje się jej zasadami, a może o to, kto ładniej śpiewa pieśni religijne i kto gorliwiej się modli? Sam nie przywiązuję do wiary (szczególnie katolickiej) większego znaczenia. Zawsze jednak wydawało mi się, że modlitwa to rozmowa z Bogiem (którymkolwiek). Czy jako taka powinna podlegać ocenie? Czy w tym wszystkim naprawdę chodzi o wyklepanie z pamięci jakiejś formułki?

Pomysł wliczania oceny z religii do średniej ma jeszcze jedną (moim zdaniem kluczową) wadę. Otóż religia nie jest i nie może być (choć pewnie wielu by tego chciało) przedmiotem obowiązkowym. Co zatem zrobić, gdy część dzieci będzie miało ocenę z religii, a część nie? Oczywiście możemy założyć, że szkoły wprowadzą (teoretycznie już teraz powinny, ale nie jest to realizowane) etykę dla dzieci nieuczęszczających na religię. Jak jednak zapewnić, aby poziom trudności tych przedmiotów był porównywalny? I czy w ogóle możliwe jest porównanie poziomu trudności dwóch różnych przedmiotów?

Rozwiązanie tych problemów jest stosunkowo proste. Wątpię jednak, aby Kościół Katolicki był z niego zadowolony. Wystarczy przecież wprowadzić do szkół obowiązkowy przedmiot pod nazwą religioznawstwo, na którym nauczać się będzie nie o jednej, lecz o wielu religiach. Podobny pomysł swego czasu przedstawił zresztą Brocha na swoim blogu.

Na koniec przyjrzyjmy się jeszcze, co o tym wszystkim mówi nasza Konstytucja:

Rozdział I Art. 25.
1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
3. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
4. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.
5. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami.

Rozdział II Art. 53.
1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
2. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.
3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio.
4. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.
5. Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób.
6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.
7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Zastanawiacie się pewnie, dlaczego o tym piszę? Dlaczego poruszam ten temat akurat teraz, gdy Roman Giertych nie jest już Ministrem Edukacji, a jego następca opowiada się za wyłączeniem religii ze średniej? Otóż podczas porannego, sobotniego, leniwego przeglądu prasy natrafiłem na takie oto wypowiedzi abp. Głódzia:

To decyzja politycznie nieroztropna, społecznie szkodliwa, a religijnie dyskryminująca ludzi wierzących, nie tylko katolików, ale także prawosławnych i protestantów.

oraz

Religia jest zakorzeniona w polskiej tradycji i dlatego pomijanie tego wymiaru jest niczym innym, jak tylko dyskryminacją ludzi wierzących, a zwłaszcza, że jest to prawo do religii, a nie łaska.

Zwykły wpis

21 thoughts on “Kto daje i odbiera…

  1. „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.” – to taki żart, przecież piszący prawo to też ludzie, no przestań, czy Konstytucja musi być sztywniacka? Przecież jesteśmy tylko podrepubliką Watykanu.
    Poza tym, jak już mamy niby to brać na serio, to należy zwrócić uwagę, że to stara, nieaktualna konstytucja, przynależna do wrogiej naszym sercom III-ciej Rzeczypospolitej.

  2. @Kub:
    Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że Konstytucja ta powstała w tej paskudnej III RP. Ale najwidoczniej ta cudowna IV RP nie ma wystarczającego poparcia społecznego, aby napisać swoją… Na szczęście…

  3. Jak można liczyć do średniej przedmiot (religię), który nie ma nawet zatwierdzanych minimów programowych przez MEN? Także nauczyciele tego przedmiotu nie podlegają ocenie przez kuratorium, a jedynie przez swojego biskupa – więc w takim razie dlaczego ten przedmiot ma być liczony do średniej w szkole, która ma cały program nauczania zatwierdzany przez administracje publiczną, nie kościelną!

  4. Ja oczywiście, nie mam nic przeciwko by ks. Gółdź mówił publicznie nawet do rymu!

    Mówić wolno każdemu. Lecz mili Państwo, co sie z nami dzieje, że jednostkowa wypowiedź jakiegoś kościelnego hierarchy, powoduje zdenerwowanie?

    Czyżby, gdy kościelny mówi, to obowiązkiem ministra? rządu? jest pokornie wysłuchać i przyjąć do realizacji?

    Hmmmm…

  5. Oto słowo WAŻNE:

    „Religia jest zakorzeniona w polskiej tradycji i dlatego pomijanie tego wymiaru jest niczym innym, jak tylko dyskryminacją ludzi wierzących, a zwłaszcza, że jest to prawo do religii, a nie łaska.”

    Byłbym szczęśliwy, bym ja osobnik nie wierzący, przestał być wreszcie DYSKRYMINOWANY, właśnie dlatego, że „prawo do religii” jest tylko prawem, a nie łaską.

    Byłbym szczęśliwy by piekarze piekli chleb w piekarniach, samochody naprawiano w warsztatach, w szkołach uczono wiedzy o rzeczywistości a nie swoistych wyobrażeń o powstaniu świata, by prostytutki znikły z ulic i znalazły godne swojego zajęcia miejsce w burdelu, a religii po prostu uczono w miejscu do tego przeznaczonym – kościele lub jego okolicach.

    Najserdeczniej pozdrawiam.

  6. @Brocha:
    Z tym rzeczywiście warto byłoby również coś zrobić. Dorzuciłbym jeszcze, że nauczyciel musi mieć wyszkolenie pedagogiczne. Księża takowego oczywiście nie posiadają.

    Mnie najbardziej jednak zastanawia fakt, że nigdy do tej pory stopień z religii nie był wliczany do średniej. Nadal nie jest, gdyż pomysł R. Giertycha nie wszedł w życie. A teraz pojawiają się bardzo mocne słowa o dyskryminacji.

    I jeszcze jedno. Parę dni temu (nie jestem w tej chwili w stanie podać linku do źródła) czytałem newsa o zakazie noszenia chusty przez niemiecką nauczycielkę. Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby u nas ktoś zakazał noszenie krzyżyków (czy wieszanie ich na ścianach) w szkole?

    Panie Witoldzie, gorąco witam w mych skromnych progach :-)

  7. @doodge
    No właśnie – rząd podjął decyzję. Wyglada to na bezpośrednią interwencję premiera.
    A sam problem średniej ? Cóż, ja akurat jestem katoliczką, mam dziecko w wieku szkolnym wiem więc jak to wygląda „od podszewki”. I z punktu widzenia KK sprawa ogranicza się do wyboru: ilośc czy jakość ? Jeżeli ilość – to mamy dobry kierunek. Jeżeli istotna jest jakość – to konieczny jest zwrot o 180 stopni.

  8. Dla mnie osobiście zaskakujące nie jest ani zdanie ministra edukacji, ani stanowisko rządu. Zaskakuje mnie jedynie to, iż przeciwko prywatnej opinii ministra wypowiedziały się w tonie nie znoszącym sprzeciwu władze kościelne, które bez chwili zastanowienia zarzuciły ministrowi iż walczy z kościołem. Zaczynam się zastanawiać dlaczego urzędnik państwowy w naszym kraju nie ma prawa do posiadania własnego zdania. Lub też dlaczego posiadając takowe, nie ma prawa publicznie go wypowiadać nie narażając się na zarzuty ‚bycia burzyciela ładu i porządku społecznego IV RP, wzywającego do profanowania kościołów, gwałcenia zakonnic, kastrowania biskupów’.

  9. @andhy:
    Hmm… Jak tak napisałeś o tym „byciu burzycielem…” to jakoś od razu stanął mi przed oczami premier wykrzykujący coś o Układzie, szatanach i złej, obrażonej PO. Zastanawia mnie tylko, kto się od kogo tej strategii nauczył.

    Oburza mnie natomiast fakt, że wystarczą 2 wypowiedzi przedstawicieli KK, aby premier zmieniał decyzję dopiero co powołanego na stanowisko ministra, wspaniałego fachowca (bo przecież na pewno jest nim Pan Legutko). Ten przykład wspaniale pokazuje, kto w tym kraju rządzi… I ci panowie bynajmniej nie noszą krawatów ;-)

  10. Najzabawniejsze (straszne?!) w tym wszystkim jest to, że minister nie zdążył jeszcze powziąć żadnej decyzji!! Rząd zawetował możliwość nie tylko zmiany, ale w ogóle rozważania jakichkolwiek kwestii związanych z próbą zmiany decyzji Romana.

    Subtelna różnica – członek rady ministrów nie może nawet próbować myśleć o tym, by mieć odmienne poglądy niż rząd (nawet prywatnie) i wyrażać je publicznie np. w mediach.

  11. marzatela, szanowni Państwo,

    KK nigdy nie zależało na J A K O Ś C I. Zauważ co się działo przez wieki. KK znakomicie zdaje sobie sprawe z tego jak funkcjonuje MASA! /choćby: Gustav Le Bon – Psychologia tłumu/ i to masa jest siłą tego zgromadzenia. Masa! a nie intelekt!

    W Europie spada ilość powołań kapłańskich, a niektóre zakony w krajach europejskich opierają sie wyłącznie na zakonnikach z Polski.

    W Polsce ilość powołań za czasów JP2, rosła. Jak jest teraz nie wiem. Wiem na pewno, że znaczna część młodych po skończeniu seminarium ma w głowie tylko dobry sprzęt nagłaśniający, samochód i oczywiście nażreć sie do syta, co często w ich domach rodzinnych nie było możliwe.

    Owo „powołanie” staje się sposobem na życie wygodne…

    A to nie wróży KK niczego dobrego a na pewno nie dbałości o JAKOŚĆ, lecz, dopóki KK nie wchodzi mi do łożnicy ani do mózgu nie jest mój problemem…

    Lecz niestety…

    Okresowo niektórym z dostojników brakuje instynktu samozachowawczego i podcinają gałąź na której siedzą. Czynią to co prawda maleńkim kozikiem, lecz to dla nich groźniejsze… Niby rysa, lecz któregoś dnia… pęknie!

    Pozdrawiam serdecznie

  12. @Witold Skaczkiewicz
    Niestety, zgadzam sie z diagnozą. Powołania w Polsce tez spadają, na pielgrzymki chodiz coraz mniej ludzi.
    W Polsce jest wielu mądrych i dobrych księży, ale jakoś ich głos jest mniej słyszany. Kościół powoli zaczyna mieć wyłącznie twarz Tadeusza Rydzyka – a dla wielu ludzi jest to obraz odstręczajacy.

  13. @Marzatela:
    Zgadzam się. Dziwi mnie jedynie, że mądre głowy w „zarządzie” nic z tym faktem za bardzo nie robią (wybacz, mam wrażenie, że rozmowa o tym nie wystarczy)…

  14. ->Doodge, cóż, może kościół katolicki nie jest tak wszechmocny, jak mu i niektórym się wydawało, co jest pocieszającą informacją, czyż nie?:)

    Ja zwróciłam uwagę na takie zdanie w cytowanym artykule:
    „- Rząd działa zgodnie z postanowieniami Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, w związku z czym ocena z religii będzie wliczana do średniej ocen na świadectwie – oświadczyło CIR. ”
    Ale sobie autorytet znaleźli…

  15. Witam serdecznie!
    W pierwszych słowach mego listu chciałbym Was zapewnić, że popieram Wasze posty w 100, (a nawet, jak mawiał pewien noblista) w 110%.
    Ale, ponieważ Witold przywołał ducha jakże miłego mi Le Bona – przeto postanowiłem właczyć się do debaty.

    Przypomniała mi się bajka:

    Mały Jaś szedł przez las i napotkał mrowisko. Obserwował przez chwię, na pozór bezładną, ale przecież ukształtowaną wieloletnim instynktem, codzienną krzątaninę mrówek. Kierowany wewnętrzną potrzebą destrukcji kopnął w mrowisko. Mrówki wyległy gremialnie. Były ich tysiące. Każdą z nich z osobna Jaś mógł zgnieść w swoich paluszkach – ale wszystkim nie dałby rady. I wtedy Jaś wpadł na genialny pomysł. Wyciągnął siusiaka i zaczął sikać z góry na mrowiące się owady. I poczuł się wtedy prawie jak Demiurg – one tam, tysiącami kłebiące się na dole, w swoich przyziemnych sprawach, a on OLEWA JE Z GÓRY. Wtedy pierwszy raz poczuł ten egzystencjalny i seksualny odlot.
    Minęło trochę czasu. Jan ukończył jakieś szkoły, a że od dziecka nadrabiał wybujałą ambicją brak intelektu, został PRZEDSTAWICIELEM NARODU. Patrzył z okna, swojej służbowej rezydencji, na codzienną krzątaninę ludzi. Obserwował cyrulików, lekarzy, balwierzy, bakałarzy, siostry miłosierdzia, małorolnych chłopów, drobnych rzemieślników i cała resztę tej chołoty, pałętajacej sie po rynku. Poczuł nagłą potrzebę zrobienia czegoś…
    PS
    Tutaj urywa się moja wena – jeżeli ktokolwiek chciałby dopisac zakonczenie tej bajki – to proszę opublikowac na niniejszym blogu. (nagrody , jak zwykle nie są przewidziane)
    PPS
    Wszelkie podobieństwa i skojarzenia z aktualną sytuacją nie będa traktowane jako przypadkowe.

    pozdrawiam – JAD

  16. A teraz poważnie.

    Przecież cała ta pseudodyskusja w mediach ma jedynie odwrócić uwagę – tu jakieś afery, Kaczmarki, Ziobry itd., a tu działo na komary! Episkopat, purpuraty, no normalnia zamach na KOŚCIÓŁ NASZ PRZENAJWIĘTSZY I PANA BOGA!!!
    Wy cytujecie konstytycję a Rydzyjko znów ma temat konsolidujący szeregi.
    Przewiduję następujące szlagiery w kampanii wyborczej pewnych partii:

    1. Walka z religią
    2. Uzależnienie od UE
    3. Przyzwolenie na korupcję i zawłaszczanie majątku należnego Prawdziwym Polakom
    4. Rządy prawa, nie respektującego narodowych interesów (sic!)
    5. Podległość Niemcom
    6. … i Ruskie też nie będą nam sikać do mleka!
    7. Jezdeśmy MOCARSTWEM! – czy ktoś ma inne zdanie?
    8. itp…, itd…

    Mogę więcej, ale nie za darmo! – JAD

  17. lukrecja pisze:

    @nic, bo mi sie nie chce czytac postow
    problem moim zdaniem polega na niesprecyzowanym terminie „religia”. w wymiarze duchowym terminem tym okresla sie wiare, ale w wymiarze edukacyjnym – wiedze o chrzescijanstwie ze szczegolnym uwzglednieniem katolicyzmu. wiedze te MOZNA oceniac, ale wowczas problemem natury etycznej jest to, czy powinien takiej religii uczyc ksiadz, czy swiecki wykladowca. w tym ostatnim przypadku rzeczywiscie religia powinna stac sie religioznastwem.
    co jednak, gdy wierzacy uznaja, ze nie nauczanie o Chrystusie w szkole to pozostawienie na pastwe losu tysiecy mlodych duszyczek? religioznastwo nie wejdzie, Kosciol ma zbyt mocno ugruntowana pozycje, by pozwolic na cos takiego.
    w tej patowej sytuacji jest wg mnie najlepszym rozwiazaniem przywrocenie stanu przedgiertychowego: nieobowiazkowa religie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s