spoleczenstwo

Skąd nasza niechęć do trudności?

Ne blogu Brochy pojawiła się wczoraj kontynuacja rozważań na temat religii w szkołach. Wywiązała się przy tym bardzo ciekawa dyskusja, gdyż autor proponuje, aby zastąpić lekcje religii (katolickiej) filozofią lub religioznawstwem (czyli przeglądem różnych wyznań). Tych, których ten pomysł zainteresował, zapraszam do przeczytania całego artykułu.

Ja natomiast chciałbym się zająć pewnym aspektem tej sprawy, podejściem Polaków do edukacji, które wyszło na jaw w trakcie dyskusji. Otóż Keroth napisał:

IMO to zależy od tego jak takie lekcje byłyby prowadzone. Filozofia to jednak IMO tematyka trudna, co więcej z założenia interesująca nie każdego, więc aby zainteresować przeciętną osobę trzeba by to wybitnie ciekawie wykładać w przeciwnym wypadku nic by to nie zmieniło.

I nie chciałbym tu wchodzić w polemikę nad tym, czy filozofia jest nudniejsza niż religia, a może wszystkie przedmioty szkolne są nudne, bo w końcu to szkoła a nie kino czy cyrk. Z tym sprzeczać się nie mam zamiaru. Sam zawsze uważałem, że rolą szkoły podstawowej (a potem także średniej – rozważania te prowadziłem, gdy gimnazjum jeszcze nie istniało) powinno być przede wszystkim zainteresowanie młodzieży nauką, pokazanie tym dzieciakom, że jak się pozna tę całą nudną teorię, to można ją potem wykorzystać. A wszelkie imprezy w stylu „dni nauki” pokazują, że nawet znienawidzona przez większość uczniów fizyka może być ciekawa…

W wypowiedzi Kerotha przeraziła mnie natomiast ta część wypowiedzi:

Filozofia to jednak IMO tematyka trudna, …

Skąd w Polakach ta niechęć do trudnych rzeczy? Uważamy, że nasza młodzież jest bardzo dobrze wykształcona. Czasem posuwamy się nawet do twierdzeń, że nasi uczniowie należą do czołówki światowej (i przeróżne olimpiady międzynarodowe zdają się to potwierdzać, ale tam biorą udział tylko jednostki). Dlaczego zatem trudność jakiegoś przedmiotu ma go dyskwalifikować? Dlaczego od wielu lat mówi się o wprowadzeniu obowiązkowej matury z matematyki, ale się tylko mówi? Roman Giertych uczynił coś w tym kierunku i wprowadził słynną „amnestię”. Pamiętacie jeszcze jakie było uzasadnienie tego kroku? MEN obawiał się, że zdawalność egzaminu maturalnego znacznie by spadła po wprowadzeniu obowiązku zdawania matematyki. Nie widzicie tu jakiejś sprzeczności? Z jednej strony uważamy, że mamy najwspanialszych uczniów pod Słońcem, z drugiej natomiast boimy się stawiać im wyzwania. A przecież to właśnie pokonywanie trudności sprawia największą frajdę…

PS. Właśnie przeglądam różne statystyki dotyczące edukacji, zatem w najbliższej przyszłości możecie się spodziewać wpisu potwierdzającego/obalającego nasze poglądy na temat wyjątkowości naszej młodzieży.

Zwykły wpis

15 thoughts on “Skąd nasza niechęć do trudności?

  1. Voltaire pisze:

    Heh, rzeczywiście w olimpiadach całkiem ładnie wypadamy. Co roku polscy studenci zwyciężają w jakimś konkursie informatycznym. Niestety, to są jednostki. Ogół tak naprawdę jest mało oczytany, a o umiejętnościach logicznego i analitycznego myślenia nawet nie wspomnę. Tutaj to tylko ręce załamać. Spora w tym wina nauczycieli, którzy nie potrafią zupełnie uczniów zmotywować, a to podstawa. Średni zmotywowany uczeń wygra z geniuszem, któremu się nie chce. Ale o tym, to doktorat by można napisać :)

  2. Owszem, można by. Nie chcę uprzedzać faktów (patrz PS), ale rzeczywiście im dłużej patrzę na te statystyki tym bardziej jestem przekonany, że to tylko kwestia bardzo wąskiego grona osób (które w większości przygotowywane są przez szkoły wyższe)

  3. „Właśnie przeglądam różne statystyki dotyczące edukacji, (…) możecie się spodziewać wpisu potwierdzającego/obalającego nasze poglądy na temat wyjątkowości naszej młodzieży.”

    Taaak, przejrzyj statystyki dotyczące rozumienia tekstu.

  4. Z jakimi problemami? Czy szkoła uczy radzenia sobie z problemami? ;-) Szkoda, że nie ma w szkołach praktycznych zajęć typu jak napisać CV, jak załatwić coś w urzędzie itp., itd.

  5. Szkoła to instytucja, którą raczej średnio należy się przejmować. Oczywiście mówię o polskiej szkole. W ogóle można by z tą instytucją cuda zdziałać.

    Wrażenie z ogólniaka mam takie, że jak ktoś nie chce, to się nie nauczy, a zda, a jak ktoś chce, to się nauczy, choćby miał najgorszego nauczyciela.

    A co do statystyk, to raczej nie jesteśmy nawet w pobliżu czołówki – mimo wszystko.

  6. sprezyslaw pisze:

    Z umiejętnościami uczniów jest różnie (co często wynika z zainteresowania daną dziedziną lub jego brakiem, o lenistwie nie wspominając..), więc nie można na podstawie suchej statystyki wyciągać zbyt daleko idących wniosków.

    @Maga:
    Co do rozumienia tekstu (jeśli dobrze rozumiem chodzi o klasyczne testy z czytania ze zrozumieniem?) – jeśli mam czytać taki tekst (a miałem tę wątpliwą przyjemność) i zastanawiać się co układający klucz odpowiedzi miał na myśli , to coś tu jest nie tak. Jeśli czytam np. instrukcje obsługi jakiegoś urządzenia, to nie muszę (i nie powinienem!) zastanawiać się co ktoś chciał mi przekazać, bo napisał to wprost, a nie od tyłka strony pomijając to co co stanowi istotę sprawy (interpretować to można poezję).

  7. Ja bym inaczej postawił tezę. To niechęć/ nieumiejętność do myślenia.
    To bezmyslne zapamietywanie jest cecha charakterystyczne polskiej szkoly na wszystkich szczeblach.

    Filozofii nie da sie nauczyc bez zrozumienia. Matematyki tak samo. Poezje czytac tez mozna majac specyficzna wyobraznie. To trudniejsze niz wyciaganie z pamieci suchych faktow

  8. @KiK:
    100% zgodności. Szczególnie, że ta niechęć do myślenia jest zauważalna także na co dzień (nie tylko wśród uczniów)… Bo jak inaczej można nazwać ślepe przyjmowanie czyichś poglądów?

    @Maga:
    Z tym radzeniem sobie z problemami, to drobne nieporozumienie. Wszystko się wyjaśni z następnym postem (niestety z przyczyn ode mnie niezależnych wciąż opóźnia się jego publikacja)

    @sprężysław:
    Można, bo statystyki te uwzględniają także takie informacje jak motywacja uczniów do pozyskiwania wiedzy czy nakłady finansowe na szkolnictwo.

    @Surion E.
    I właśnie na tym polega problem. Że nikt tych cudów za bardzo zdziałać nie chce. Zawsze twierdziłem, że nauczyciel (szkoła) nie jest (a przynajmniej nie powinna być) od tego, żeby młotkiem na siłę wbijać uczniom wiedzę, lecz aby ich zainteresować, żeby jeszcze bardziej zaszczepić w nich tą dziecinna ciekawość…

  9. Doodge, to było moje luźne skojarzenie. :-)

    Sprezyslaw, hm, nie wiem dokladnie jakie teksty są na takich egzaminach, ale raczej nie poezja. Idealnie byłoby, gdyby były to teksty dotyczące bieżących problemów społecznych, aktualna publicystyka itp. Bo problem jest z analizowaniem danych, a nie z analizowaniem przeżyć podmiotu lirycznego. Pamiętacie chyba artykuł z DF na temat matury z WOSu (wraz z cytatami)?

  10. ziaba zielona pisze:

    Pozwólcie, ze się wyłamię.

    Problem 1: Sposób nauczania w szkołach podstawowych i gimnazjach jest ZłY. Próbujemy to poprawiać, ale niewiele wychodzi oozytynego z powodu braku chęci ze strony dzieciaków. Dlaczego? Dzieciaki zasiedziałe w podstawówkach nienawidza się uczyć, bo klepanie tego samego przez kolejne skzolne dni nie jest dla nie zabawne. A dzieci potrzebują ZABAWY i RUCHU- pozwoli im to szybciej i z chęcią przyswajac wiedzę. Rozwój fizyczny, intelektualny, emocjonalny i duchowy- 4 filary, które powinny działać od początku PERFEKCYJNIE.

    Problem 2: Nauka filozofii, religii to trudna sprawa, zwłasza w czasie gimnazjum. i tu powinien być największy nacisk, skonstruowany adekwatnie do dzieciaków. I wszystko działałoby bardzo 5, gdyby system, o którym pisałam wszedł w życie. Dzisiaj 14-letnie dziecko ma wstręt do religii albo olewa jaz góry na dół. Coraz więcej osób nie przystępuje do bierzmowania. To chyba o czymś świadczy. Ogólnie jestem za wyrzucenie m religii ze szkół. Etykę można podłączyć pod kolejną godzinę wychowania o społeczeństwie, którego wymiar godzin jest za mały.

    Problem 3: statystyki to liczby, które zamykaja w sobie nieszczęścia, niepowodzenia, porażki ludzkie. Ale również ogromne zwycięstwa. Lecz trudno nnazwać wygraną tegoroczny test HUMANISTYCZNY gimnazjalistów- wyniki nieco ponad połówę (28/50) i tu widac brak wykształcenia, ale też bezduszny system oceniania, który nie ma w sobie wiele logiki, lecz wspieramy MEN.

  11. Nawet nie wiedziałem, że ktoś się odniesienie do moich słów :). Ale skoro już tu trafiłem to się wypowiem.

    Nie chodziło mi o niechęć Polaków do rzeczy trudnych, bo generalnie uważam, że mamy do tego całkiem dobry stosunek.

    W założeniu chodziło mi o to, że aby nauczyć czegoś trudnego trzeba to umieć wyłożyć. Akurat miałem w klasie osobę, która pokochała tematykę filozofii (skończyłem w tym roku liceum, profil humanistyczny) i niejednokrotnie prowadziłem z nią na ten temat długie dyskusje. Zdecydowanie muszę stwierdzić, że gdyby te tematy tłumaczył mi ktoś, kto jest w szkole wyłącznie po to by odbębnić swoją pracę, to niewiele by mi z nich w głowie pozostało.

    Reasumując chodziło mi o zauważenie tego problemu, że bez zmiany podejścia kadry wprowadzenie ciekawego, lecz IMO bardzo trudnego przedmiotu niewiele da.

    PS. Amnestii nie mam, maturę z matmy zdałem – więc chyba aż tak tragicznie ze mną nie jest ;-).

  12. @Keroth:
    Zdania matury gratuluję :-) Szczególnie matematyki, bo dla mnie ona jest w sumie najważniejsze (wszak to królowa nauk ;-) )
    Mam jednak wrażenie, że zbyt wielu ludzi boi się trudności. Zauważ, jak szybko dzieciaki zdobywają dokumenty potwierdzające ich dys-…

  13. @doodge

    Ja też mam dokumenty potwierdzające… dysgrafię. Rzeczywiście piszę jak kura i podobno nie da się już tego zmienić.

    Generalnie uważam, że takie „choroby” nie zawsze są ściemnianiem. Jest duża grupa osób, którym po prostu nie chce się nauczyć, że pisze się na przykład też, a nie „tesz” i tutaj masz racje. Natomiast dla wielu ludzi to naprawdę istotny kwitek. Taki był też dla mnie, bo dzięki niemu wiedziałem, że ktoś w komisji nie rzuci mojej matury (którą naprawdę starałem się napisać najczytelniej jak umiem!) w kąt, lecz weźmie i ją przeczyta.

    Dlatego na pewno nie można sprawy oceniać wyłącznie z jednej strony.

    Ps. Za gratulację dziękuję, teraz pozostaje mi rozwinąć skrzydła na studiach :).

  14. Gratuluję tematu!
    Widzę, że nie wszysstkim w tym kraju wszystko serdecznie kalafiorem wisi. Wasze posty podniosły mnie na duchu – bo to nie prawda, że młodzi ludzie to wyłacznie dresy, kibole, wieśmaki lub teleimbecyle.
    Pozdrawiam wszystkich tych, którzy staraja się wyjść ponad przeciętność
    JAD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s