polityka

Bo jak latać, to z klasą

Jak donosi dzisiaj gazeta.pl prezydent Kaczyński poleciał dziś do Pragi na spotkanie z prezydentem Klausem. Poleciał tam samolotem Tu-145. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, w jaki sposób zarządzany jest ten samolot. Otóż w niedzielę poleciał nim do Pakistanu i Afganistanu minister obrony narodowej. Wczoraj samolot był już w Polsce gotów na prezydencką wyprawę, aby następnie wrócić do Afganistanu. I teraz rodzi się pytanie, czy Miller rozbił się ostatnim rządowym helikopterem?

Poszukałem nieco w internecie i udało mi się dokopać do takiej informacji (nie wiem, czy jest aktualna – pochodzi z końca 2005 roku):

Aktualnie do lotów VIP-ów wykorzystywane są cztery samoloty Jak-40 w wersji 15- i 19-osobowej (rok produkcji 1979 i 1980), dwa Tu-154M w wersji 101- i 102-osobowej (rok produkcji 1990) oraz śmigłowce Mi-8 w wersji 8-osobowej (rok produkcji 1983) i BELL 413 HP w wersji 7-osobowej (rok produkcji 1991).

Następne pytanie, które przychodzi mi na myśl brzmi: czy wyprawy ministra obrony narodowej do Afganistanu i prezydenta do Pragi naprawdę wymagają samolotu na około 100 osób? Czy nie wystarczyłby JAK? Czy odległość z Warszawy do Pragi jest aż tak duża, że nie można jej pokonać helikopterem?

Może się Wam wydać, że najzwyczajniej w świecie się czepiam, że to tylko jakiś tam przelot samolotu. Niby tak, ale jednak każda godzina lotu rządowego Tu to kilka tysięcy dolarów. Nawet jeśli przyjmiemy, że samolot leciał z maksymalną prędkością (950km/h), to wyjdzie nam, że spędził w powietrzu parę godzin.

W świetle tak sprytnego zarządzania rządową flotą, następująca wypowiedź premiera nabiera zupełnie nowego znaczenia (z rozmowy z „Sygnałami Dnia”):

Teraz nie może być jednak mowy o konkretnym zobowiązaniu w sprawie podwyżek, bo byłoby to sprzeczne z prowadzoną przez rząd polityką racjonalności wydatków.

Ale przecież nie tylko pieniądze się liczą. Parafrazując pewną reklamę: niepotrzebne przeloty samolotu – kilka tysięcy dolarów; opłaty lotniskowe – następna spora sumka; wrażenie wywarte na politykach innych państw – bezcenne…

Zwykły wpis

2 thoughts on “Bo jak latać, to z klasą

  1. sprezyslaw pisze:

    Wystarczy przeliczyc ile spali samolot przelatujac jakies 12 tys. km (szacujac odleglosc do afganistanu i spowrotem metoda „na oko”), a ile np smiglowiec przelatujac do pragi czyli max 600 km od warszawy (dla niewtajemniczonych: silnik odrzutowy pali wiadra paliwa w ciagu sekundy, a paliwo lotnicze nie kosztuje tyle co jakis tam v-power, wiec tanie to raczej nie jest). Dokladajac do tego koszty obowiazkowych przegladow maszyny, ktore wykonuje sie po jakims tam czasie w powietrzu, koszta ponownie ida w gore (bo 12 tys. km leci sie odrzutowcem nieco dluzej niz 600 km smiglowcem).
    Przypominam sobie jeszcze, jak rok temu prezydent polecial z wizyta zagraniczna i nie mogl wrocic, bo samolot ulegl awarii (kolo zgubil, czy cos innego) – naszym dzielnym urzedasom nie przeszkadza to ganiac pilotow w te i z powrotem, po calym swiecie maszynami, ktore juz swoje wylataly.

  2. Pingback: Bo jak latać, to tylko Tu-154 « Doodge’owy przemyślnik

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s