polityka

Znienawidzona historia cz. 2

Przede wszystkim chciałbym przeprosić wszystkich za drobne opóźnienie tego wpisu (o przyczynach napiszę później). Teraz wolę jednak zająć się dalszą częścią pomnikowej zawieruchy. Niedawno pisałem o nadgorliwości polskich polityków w tej sprawie. Dziś znane są już skutki tych słów. Za gazetą:

Mer Moskwy i zarazem jeden z liderów rządzącej partii Jedna Rosja Jurij Łużkow wezwał we wtorek do bojkotowania „wszystkiego, co związane jest z Estonią”. Zasugerował, że bojkot powinien dotyczyć również towarów z Polski.

I chyba nikt z nas się takiej reakcji nie dziwi. Bo niby co innego miałby powiedzieć rosyjski polityk? Oczywiście minister Ujazdowski twierdzi, że projektowana obecnie ustawa (mająca na celu ułatwienie usunięcia niektórych pomników) nie jest skierowana przeciwko Rosji. I wszystko byłoby OK, gdyby nie kompletny brak konsekwencji. Zastanówmy się, jak reagowałyby polskie władze, gdyby to polskie pomniki były niszczone/przemieszczane. Powiecie zapewne, że taka sytuacja nie może mieć miejsca, bo przecież Polacy nigdy nie najechali innego narodu, nigdy nie byli ciemiężcami. Ale czy aby na pewno? A niby dlaczego nasze stosunki z Ukraińcami i Litwinami nie są najlepsze? Otóż od dawien dawna Polska traktowała te tereny jako swoją własność. Zresztą w pewnym sensie do tej pory tak jest. Przekonać się o tym możemy, gdy poczytamy nieco o historii chociażby Lwowa (np. tu). Przytoczę tu jedynie jeden fragment ze wspomnianej strony:

Barbarzyńska dewastacja cmentarza powstrzymana została dopiero 20 maja 1989, kiedy to na tym terenie pojawili się pracownicy polskiego „Energopolu” rozpoczynając prace porządkowe. Po uzyskaniu w 1991 roku przez Ukrainę niepodległości (którą Polska uznała jako pierwsze państwo na świecie) na Cmentarzu Orląt Lwowskich rozpoczęły się prace restauracyjne. To co się wówczas wydawało oczywistym – a mianowicie szybkie odrestaurowanie cmentarza, w rzeczywistości okazało się czymś powolnym i „rozwlekłym” w czasie. Ciągłe problemy z lokalnymi ukraińskimi władzami Lwowa czynią proces restaurowania bardzo uciążliwym. Niemniej jednak cmentarz z roku na rok w swojej oprawie zewnętrzej coraz bardziej powraca do swojego pierwotnego stanu. Widać ogrom pracy i wysiłku włożonego przez Rodaków w odrestaurowanie tej naszej Narodowej Nekropolii. Pozostaje żywić nadzieję, że (tak jak piszą redaktorzy polskiej „Gazety Lwowskiej” o dniu 1 listopada 1999 roku) Cmentarz Orląt Lwowskich stanie się znakiem pojednania polsko-ukraińskiego, znakiem miłości chrześcijańskiej, znakiem nadziei. Trzeba wierzyć, że wbrew przeciwnościom tak się właśnie stanie.

Dlaczego zatem tak trudno zrozumieć nam Rosjan?

Zwykły wpis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s