spoleczenstwo

Cenzura i ukryta głupota?

W związku z planami Ministerstwa Finansów dotyczącymi wprowadzenia ograniczeń (różnych) w internecie (a w zasadzie w dostępie do stron internetowych) podniosła się wrzawa na temat cenzury. Na dyskusję o tym nie mam jednak dziś czasu, więc będzie to tylko krótka notka o wypowiedzi Piotra Dziubaka, rzecznika prasowego Urzędu Komunikacji Elektronicznej dla Gazety Prawnej.

Słowa, które dość mocno mnie zastanowiły brzmią:

Zadania państwowe powinny być wykonywane na koszt państwa.

Proste zdanie, prawda? Cóż więc mogło zwrócić na nie moją uwagę? Otóż chodzi mi o zwrot „na koszt państwa”. Cóż on takiego właściwie oznacza? Czyżby kolejna wersja „tych państwa” z pewnej reklamy?

Zwykły wpis
Sondy

Sonda: Co rujnuje życie Polaków?

W dzisiejszym porannym programie w radiowej Trójce, poseł Putra stwierdził, że hazard należy ograniczyć, gdyż uzależnia oraz rujnuje życie wielu Polaków. Stąd też pytanie w dzisiejszej sondzie.

Zwykły wpis
Sondy

Sonda: Kto jest odpowiedzialny za „stałe zlecenie” na posła Kurskiego?

Klasycznie zachęcam do rozwinięcia swej odpowiedzi w komentarzach.

Zwykły wpis
Sondy

Sonda: Którego ministra najbardziej Ci będzie brakować?

Jak poprzednio, zachęcam do rozwijania wybranej odpowiedzi w komentarzach.

Wykop ten wpis

Zwykły wpis
Sondy

Sonda: Czy wierzysz min. Drzewieckiemu?

Wiem wiem – wiele razy opowiadałem się tutaj przeciwko sondażom. Mimo wszystko chętnie poznam Wasze zdanie w tej sprawie.

Oczywiście możecie rozwinąć swoją odpowiedź w komentarzach (do czego zachęcam).

Wykop ten wpis

Zwykły wpis
spoleczenstwo

Związki to jeszcze czy już organizacje terrorystyczne?

Sporo ostatnimi czasy w Polsce mówiło się o wszelakich związkach i zasadności strajków czy manifestacji (pielęgniarki porównujące swoje zarobki z pensjami lekarzy, stoczniowcy, górnicy, itd.). Miło było dostrzec, że do coraz większej części społeczeństwa zaczyna docierać, że nie w każdym przypadku strajkujący ma rację i że nie każdemu strajkującemu należy od razu sypnąć groszem z budżetu państwa.

W całym tym zamieszaniu bez większego echa (może dlatego, że nie z naszego podwórka) przemknął news o dość specyficznym proteście pracowników pewnej francuskiej firmy, która jest w stanie likwidacji. Osoby te zagroziły mianowicie, iż jeśli nie otrzymają 15 tysięcy EUR odprawy, to wyleją do Sekwany 8 tysięcy litrów toksycznej substancji.

Nie zamierzam stwierdzać, że związki zawodowe należy zlikwidować. Wydaje mi się jednak, że warto zastanowić się porządnie nad tym, jak daleko należy pozwalać im się posuwać. W moich oczach zagrożenie skażeniem, zdemolowanie miasta (najazd górników na Warszawę), paraliżowanie pracy innych (strajk części związków w kopalni Budryk), i inne tego typu wybryki nie do końca są nieszkodliwą dla nikogo działalnością związków.

Może zatem najwyższy czas przypomnieć sobie, że wolność polega na tym, że oczywiście każdy ma prawo decydowania o sobie i robienia, co mu się żywnie podoba, ale także na tym, że za swoje czyny ponosi się pełną odpowiedzialność. Głośno krzyczeć, że należy nam się więcej, zapewne umie każdy. Czasem trzeba jeszcze zdać sobie sprawę z tego, że strajkiem narażamy przedsiębiorstwo na spore straty (strajk w Poczcie Polskiej czy wspomnianym wcześniej Budryku), które mogą doprowadzić do sporych zwolnień lub wręcz upadku firmy… I nie – Państwo nie jest od dotowania firm, które wpadły w kłopoty finansowe na skutek strajkujących, ani też czegokolwiek innego…

Zwykły wpis
spoleczenstwo

Dys… kto tu kogo krzywdzi?

Dziś krótko, bo pracy jeszcze mam sporo, a i pogoda nie sprzyja siedzeniu przy klawiaturze.

Głośno się zrobiło strasznie o pomyśle MEN dotyczącym zniesienia części przywilejów osób posiadających orzeczenia o wszelakich dys… I trudno się dziwić, bo zawsze jest głośno, gdy odbiera się przywileje.

Przyglądam się debacie społecznej na ten temat ze sporym zaciekawieniem (z kilku powodów: jest apolityczna, co rzadkie w tym kraju; mam dość radykalny pogląd w tej sprawie; mam jakieś tam doświadczenie w pracy z, raczej zdolną, młodzieżą).

Po wysłuchaniu/przeczytaniu sporej liczby argumentów o tym, że trzeba wyrównywać szanse (co ciekawe – argument ten jest przytaczany przez zwolenników obu stron) zaczynam odnosić wrażenie, że zapominamy o jednym szczególe – celu edukacji. Może się mylę, ale w maturze nie chodzi o to, żeby zaliczyć ją jak najlepiej, lecz o to, żeby posiadać jakąś wiedzę. Bo co komu po absolwencie, który ma średnią 6,0 z matury, ale nie jest w stanie napisać kilku bezbłędnych zdań. Przecież po kilku latach spędzonych w szkole czeka nas o wiele więcej lat w pracy, gdzie nikogo nie obchodzą nasze dys.

Może więc zamiast zastanawiać się nad ułatwieniem życia dys…kom, przyłożyć się porządnie do ich edukacji (wzmocnić rolę poradni, psychologów, zwiększyć ilość ćwiczeń, itd.)

Zwykły wpis