W ostatnim okresie sporo się mówi o ochronie danych osobowych. Główną przyczyną tych dyskusji jest pojawienie się portalu nasza-klasa.pl, w którym możemy umieszczać swoje zdjęcia i inne informacje o nas. I pewnie nikt by nawet o tym nie wspomniał, gdyby nie popularność portalu i liczba zarejestrowanych w nim użytkowników.
W pewnym momencie gazeta.pl, która z różnych powodów o owym portalu pisać lubi, zwróciła uwagę swych czytelników na to, że dostęp do naszego opisu na “n-k”, mają nie tylko nasi znajomi, ale także inni użytkownicy (zostało to niedawno zmienione i teraz to my decydujemy, co i komu pokazujemy). Widać jednak, że media w Polsce posłuch mają, bo zaczęły pojawiać się głosy, że takie portale są bardzo niebezpieczne, gdyż umożliwiają “kradzież naszej osobowości”.
Dobrze się stało, że ktoś w Polsce zwrócił uwagę społeczeństwa na istnienie ustawy o ochronie danych osobowych. Do tej pory bowiem niewielu o niej słyszało, a prawie nikt nie wiedział (choć pewnie nadal mało kto wie), co w niej jest zapisane. Podejrzewam, że wymogów GIODO, nie spełnia większość polskich sklepów internetowych (bynajmniej nie dlatego, że nie chcą, lecz po prostu nie byli świadomi, że powinni).
Jeszcze gorzej wygląda świadomość wagi ochrony danych osobowych zwykłego obywatela. O ile dzisiaj każdy już wie, że w internecie nie należy pisać o sobie zbyt wiele i część ludzi jest strasznie zbulwersowana poziomem zabezpieczeń różnych portali (do których sami się zarejestrowali i sami te dane w nich umieścili), o tyle mogę się założyć, że ci sami ludzie bez zastanowienia wyrzucają do zwykłego, publicznego kosza na śmieci swoje rachunki, faktury za telefon, pisma z banku, itp.
A dlaczego o tym wszystkim piszę? Bowiem w tym tygodniu gazeta.pl w opowiadaniu strasznych historii o ochronie danych osobowych trochę się zapędziła. Opublikowała artykuł o oficerach polskiego kontrwywiadu, którzy umieścili na “n-k” swoje zdjęcia z Afganistanu. Pełnili oni tam tajną służbę. Jednak to nie ich pobyt w Afganistanie był ukrywany (funkcjonowali tam jako zwykli żołnierze), lecz fakt współpracy z SKW. W “n-k” żaden z nich nie wspomniał, że ma z SKW cokolwiek wspólnego.
Owszem, umieszczenie zdjęć i podpisanie ich swoim nazwiskiem było nieodpowiedzialne. Natomiast nie było to ujawnienie żadnych tajnych informacji. O wiele większym brakiem rozsądku wykazała się gazeta, która na swoich łamach opublikowała owe zdjęcia, poinformowała, na jakim portalu można je znaleźć i dodała, że są to oficerowie SKW. Artykuł niewątpliwie miał na celu pokazanie beztroski polskiego kontrwywiadu, jednak kto tak naprawdę wykazał się tym razem większą głupotą?
PS. A tak swoją drogą zastanawia mnie fakt, i być może wykażę się tu totalną niewiedzą, w jaki sposób gazeta.pl stwierdziła, że osoby te nie są zwykłymi żołnierzami, lecz tajnymi agentami SKW…

Categories:
Tags: gazeta.pl, nasza-klasa, ochrona danych osobowych, SKW


