Z różnych powodów publikacja tego wpisu została opóźniona (i to dość znacznie), ale w końcu się udało. Jak skutecznie udało mi się realizować moje noworoczne postanowienia w lutym?
- Wczesne wstawanie – w lutym wstawałem średnio o godzinie 7:18, czyli pięć minut wcześniej niż w styczniu. Nie ma tu wielkiego postępu. Natomiast zauważyłem, że średnią psują mi weekendy. W dni robocze wstawałem średnio o 6:54, zaś w weekendy o 8:22.
- Codzienne czytanie – Czytałem średnio 19,66 minuty dziennie (18,58 w dni robocze i 22,5 w weekendy). Średnia w styczniu wynosiła 26 minut. Łącznie z książką w ręku spędziłem około 9,5 godziny. Statystykę znacznie psuje fakt, że aż 15 razy w ogóle nie otworzyłem książki. W styczniu były tylko 4 takie dni. Uznałem, że rozszerzę to postanowienie o AudioBooki (których słuchałem około 7 godzin). Przypominam, iż postanowienie to nie uwzględnia stron internetowych ani książek związanych z nauką czy pracą.
- Mniej czasu na bzdury – Nadal nie udało mi się sprecyzować tego postanowienia i obawiam się, że mogę mieć problemy z jego realizacją.
- Usprawnienie systeu GTD – Dopieszczam swoje PocketMody, zrobiłem trochę porządków w GoogleCalendar.
- Uporządkowanie finansów – Nadal praktykowałem śledzenie wydatków.
- Więcej nauki – także z tym postanowieniem mam problem, ze względu na jego niemierzalność. Będę musiał ponownie to przemyśleć.





:)
Ciekawy pamietnik..